Wydawnictwo Nowej Ery
BOK: +48 739 200 932

Świąteczne marzenie

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

36.90  29.90 

Urokliwa opowieść o spontanicznym uczuciu, które otula dwoje ludzi w świątecznej scenerii. Meg zawsze marzyła o perfekcyjnych świętach i ma plan takie sprawić swojemu małemu synkowi. Co z tego, że na idealnym obrazku brakuje męża? Jednak kiedy kobieta spotyka intrygującego Edda zaczyna czuć potrzebę mężczyzny przy boku w tym wyjątkowym dniu. Problem w tym, że architekt mieszka aż za oceanem…

Brak w magazynie

SKU: 9788365740861 Kategoria: Tagi: , , Product ID: 22813

Opis

Ciepła i poruszająca opowieść o miłości osadzona w świątecznym klimacie Nowego Jorku

W dzieciństwie Meg zawsze marzyła o idealnym Bożym Narodzeniu.

W tym roku samotna matka przygotuje baśniową Gwiazdkę Lucasowi, małemu synkowi. Na stole stanie pieczony indyk, kolędy ukoją znajomymi nutami, ogień będzie igrał w kominku, a tuż obok niego zawiśnie tradycyjna skarpeta. Magii Świąt nie zabraknie. Meg doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ona i mały Lucas poradzą sobie sami.

Jednak pewna przypadkowa znajomość nawiązana w Nowym Jorku zmieni wszystko. Intrygujący architekt Edd trwale zapisuje się w myślach Meg. I nagle wizja świąt bez mężczyzny nie wydaje się już taka przyjemna. Szkoda tylko, że ten, o którym marzy kobieta, mieszka aż za oceanem.

Czy Meg odważy się ruszyć w pogoń za głosem serca? Czy Święta spędzi tylko z synem?

__

Poruszające dzieło od autorki wspaniałych romansów – to mikstura miłości, problemów rodzinnych i sezonowej przyjemności, którą każdy powinien dostać w prezencie w ten wyjątkowy czas raz w roku. – „Daily Record”

Bożonarodzeniowy prezent od bestsellerowej autorki. Jeśli uwielbiasz JoJo Moyes albo Freyę North, pokochasz tę książkę. – „Closer”

Barwny romans, któremu nie brak emocjonalnej głębi. – „My Weekly”

__

Amanda Prowse – spędziła 10 lat życia, pracując w korporacji jako konsultantka. Po tym czasie odkryła, że jej powołaniem jest pisarstwo. Specjalizuje się w prozie miłosnej, która swoim niepowtarzalnym stylem urzeka niejedną kobietę. Amanda mieszka w West Country z mężem i dwójką nastoletnich synów.

Autor

Format

13.5 x 20.5 cm

EAN

9788365740861

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Rok wydania

2017

Tłumaczenie

Monika Wiśniewska

Tytuł oryginału

Christmas for One

ISBN

978-83-65740-86-1

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Liczba stron

336

12 opinii dla Świąteczne marzenie

  1. 3 na 5

    Natalia Z

    „(…) i uświadomiła sobie, że nic się nie zmieniło, że nadal była Megan zjawiającą się bez zapowiedzi i niechcianą. Nie była nikim wyjątkowym.”

    Powieść na samym początku zaczyna się dość nostalgicznie. Poznajemy Meg jako kilkuletnią dziewczynkę, która spędza święta Bożego Narodzenia w rodzinie zastępczej. Dziewczynka w ten jeden wyjątkowy dzień w roku, jedzie do swej prawdziwej matki. Tam dostrzega, że jej matka alkoholiczka nic się nie zmieniła. Kiedy Meg dorasta pragnie dla swego syna świąt, o jakich ona dawniej marzyła. Tak też zaczyna się jej historia.

    Autorka w swojej powieści skupiła się na bardzo kontrowersyjnych tematach. Przede wszystkich poruszyła relacje pomiędzy dzieckiem, a jego patologiczną rodziną. Pomimo dorosłego życia, Meg nadal kocha i ufa swojej matce, która nie jest warta jej miłości. Kobieta wierzy z całych sił w przemianę swojej rodzicielki zwłaszcza w tak magicznych chwilach jakimi są święta. Los bywa jednak okrutny.

    Przyznam się szczere, że nie do końca oczarowała mnie ta lektura. Dość opornie szło mi jej czytanie. Historia jest dość normalna, w żaden sposób nie zaskakuje. Miałam nadzieję, że książka będzie czarować swoim klimatem, ale coś mi w niej nie zagrało. Fabuła jest dość przewidywalna, mało wyszukana. Owszem, autorka porusza bardzo ciekawą oraz trudną tematykę, ale czegoś mi w tym zabrakło. Sam wątek miłości pomiędzy Meg a Eddem nie zaciekawił ani nie ogrzał akcji…

    „Bez względu na przeszłość jak każda dziewczyna pragnęła matczynej aprobaty, pragnęła pochwalić się swoim największym osiągnięciem.”

    Jeśli chodzi o całość książki, to są w niej minusy ale i plusy. Do atutów zalicza się zakończenie powieści, styl autorki oraz niezbyt długie i rozległe opisy. Książka się nieco dłuży, ale nie jest to powód aby pozostawić ją niedoczytaną. Powiem na zakończenie, że osobiście powieść uważam jako lekturę przeciętną. Moja mama, czytają ją w okresie świątecznym, powiedziała, że jak dla niej powieść jest piękna i ciepła. Być może tę historię docenią nieco bardziej dojrzałe czytelniczki?

    Podsumowując, książkę polecam choć nie wszystkim. Należny liczyć się z ciężką fabułą. Nie jest to książka, którą czyta się od deski do deski. Należy posiedzieć na nią nieco więcej czasu. Myślę, że raczej nie zaskoczy Was jej akcja. Dla mnie jest ona nieco zbyt przewidywalna. Jeśli lubicie twardą akcję i oklepane schematy, to powieść jest dla was.

  2. 3 na 5

    camilleshade

    Wydawnictwo Kobiece na okres świąteczny przygotowało dla nas bardzo lekką i przyjemną powieść, której akcja toczy się w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Jest to bardzo przewidywalna historia, momentami wręcz nieprawdopodobna, ale idealna na zimowe wieczory. Napisana lekkim i przystępnym językiem, co sprawia, że z pewnością pochłoniecie ją w jeden wieczór.

    „Świąteczne marzenie” opowiada losy Meg, młodej matki samotnie wychowującej czteroletniego synka. Kobieta chce przygotować dla swojego dziecka idealne święta, których sama nie miała okazji doświadczyć jako dziecko, gdyż ciągle przebywała w innej rodzinie zastępczej i nigdy nie miała okazji poczuć magii Świąt. Na co dzień pracuje w bardzo znanej sieci cukierni i zajmuje się prowadzeniem dokumentacji oraz księgowości. W dodatku praktycznie mieszka z samymi właścicielami, gdyż to oni kilka lat temu przygarnęli ją pod swój dach, gdy była w potrzebie i tak nareszcie znalazła prawdziwą rodzinę. Wiedzie przyjemne, dostatnie życie i stara się być najlepszym rodzicem jakiego można sobie tylko wymarzyć.

    Niestety postać Meg wywołała u mnie wiele sprzecznych emocji, gdyż jest ona bardzo pozytywnie nastawioną do świata młodą kobietą, uśmiechniętą i pracowitą, ale jednocześnie bardzo naiwną. Miałam wrażenie, że dziewczyna przez to co przeszła w dzieciństwie, teraz w dorosłym życiu była aż za bardzo pozytywnie nastawiona do wielu aspektów, co sprawiało, że stawała się łatwowierna, gdyż za wszelką cenę chciała aby wszystko teraz było idealne.

    Takie podejście sprawiło, że Meg zamiast być nieco ostrożniejszą z uwagi na swe złe doświadczenia, ślepo wierzyła nawet tym, którzy ją skrzywdzili w przeszłości. Niestety takiego zachowania nie pochwalam i w tych momentach Meg jak dla mnie zachowywała się jak małe dziecko, irytowała mnie i rozczarowywała. 

    Kiedy przed Świętami Meg wyrusza w podróż służbową do Nowego Yorku, nie wie, że jej życie ulegnie diametralnej zmianie. Emocjonująca podróż, nowe miasto, nowi ludzie i nowe znajomości, sprawiły, że kobieta była rozdarta pomiędzy powrotem do swojego domu w Anglii gdzie czekał na nią syn, a pozostaniem w USA, gdzie zaczęła rozkwitać niespodziewana znajomość z pewnym architektem o imieniu Edd. 

    Tę dwójkę połączyło niesamowite uczucie zaledwie po kilku godzinach znajomości i w tym przypadku autorka zdecydowanie postawiła na miłość od pierwszego wejrzenia, bo cała ta sytuacja okazuje się być niezwykle bajkową i nieprawdopodobną, by móc tak szalenie zakochać się zaledwie po paru godzinach. 

    Jedno jest pewne, autorka potrafi snuć piękne, bajeczne a zarazem banalne historie przepełnione miłością. 

    Jak myślicie, czy znajomość Meg i Edda przetrwa pomimo tak wielkiej odległości jaka ich łączy? Czy szczerość w ich związku będzie miała duże znaczenie?

    Meg będzie musiała poradzić sobie w nowej sytuacji, zrozumieć pewne sprawy, aby móc ruszyć dalej do przodu i nie zamartwiać się na zapasa, ale czy zranione serce można tak łatwo wyleczyć?

    Sekrety, magia Świąt, zimowa sceneria i gorące uczucie. 

    Jak myślicie, czy te Święta będą idealne? Czy Edd okaże się tym, co najlepszego mogło spotkać Meg?

    „Świąteczne marzenie” to bardzo ciepła i zabawna historia o tym, że najważniejsze jest to, aby mieć kogoś bliskiego i to nie tylko w Święta. Historia o zaufaniu, szczerości i wybaczaniu. Historia, która swą bajkowością sprawi, że z przyjemnością będziecie przewracać kolejne strony powieści. 

    @camilleshade
    camilleshade-books.blogspot.com

  3. 4 na 5

    karowisniewska

    najpiękniejszym zapachem przed świętami wcale nie są pierniki. Ani zapach igliwia. Ani nawet przypalony bigos. Bezapelacyjnie najpiękniejszym zapachem kojarzącym mi się ze Świętami Bożego Narodzenia jest zapach… nadziei.
    Dzieciaki mają nadzieję na wystrzałowe prezenty, dorośli na spokojne, rodzinne świętowanie, samotni na drugą osobę przy boku. Nadzieja jest nieodłącznym elementem Gwiazdki. Też tak uważasz? Przekazuję Ci więc dziś książkę pełną nadziei. Świąteczne marzenie opowiada historię niezwykłej kobiety. Meg, doświadczona przez życie dziewczyna, samotna matka, robi wszystko, żeby Święta były dla jej syna tym, czym zawsze pragnęła, by były dla niej. Jednocześnie przepełniona jest potrzebą miłości. Z resztą kto nie potrzebuje miłości i wsparcia niech pierwszy rzuci kamieniem… Tak się dzieje, że na drodze Meg staje ten wyśniony, wymarzony mężczyzna, a ona staje przed trudnym wyborem czy uwierzyć, czy zaufać, czy postawić całe swoje życie na głowie. Atmosfera zbliżających się Świąt potęguje doznania, sprawia, że coś co w „zwykłej” książce spowodowałoby nerwowy śmiech i mdłości od ilości słodyczy, w świątecznej oprawie nie denerwuje. Ba! Nastraja, wzbudza sympatię i podsyca ciekawość: jak to wszystko potoczy się do Gwiazdki, podczas której czytelnik spodziewa się punktu kulminacyjnego. Czy rzeczywiście nastąpi on właśnie wtedy? Nie wybaczyłabym sobie, gdybym zabrała Ci całe napięcie i zdradziła to teraz.
    Owszem, przez chwilę byłam rozczarowana. Miałam odczucie, że jednak tych Świąt, ich atmosfery, przygotowań jest w tej książce stanowczo za mało. W zupełności zrekompensowały mi ten zawód zwroty akcji. Nie myśl sobie, że dostaniesz kobiece, lekkie czytadełko z prostą, jednopoziomową fabułą. Wątek nowopoznanego mężczyzny to jedno, ale wchodzimy też w historię trudnego dzieciństwa głównej bohaterki, a także nadziei właśnie. Nadziei, że wszystko można jeszcze naprawić, odkręcić. Nie sposób też nie wspomnieć, że książka ta doskonale pokazuje siłę przyjaźni i to, jak ważne jest, aby otaczać się wyjątkowymi, godnymi zaufania ludźmi. Czego Tobie i sobie z całego serca życzę.

  4. 4 na 5

    kontakt1

    najpiękniejszym zapachem przed świętami wcale nie są pierniki. Ani zapach igliwia. Ani nawet przypalony bigos. Bezapelacyjnie najpiękniejszym zapachem kojarzącym mi się ze Świętami Bożego Narodzenia jest zapach… nadziei.
    Dzieciaki mają nadzieję na wystrzałowe prezenty, dorośli na spokojne, rodzinne świętowanie, samotni na drugą osobę przy boku. Nadzieja jest nieodłącznym elementem Gwiazdki. Też tak uważasz? Przekazuję Ci więc dziś książkę pełną nadziei. Świąteczne marzenie opowiada historię niezwykłej kobiety. Meg, doświadczona przez życie dziewczyna, samotna matka, robi wszystko, żeby Święta były dla jej syna tym, czym zawsze pragnęła, by były dla niej. Jednocześnie przepełniona jest potrzebą miłości. Z resztą kto nie potrzebuje miłości i wsparcia niech pierwszy rzuci kamieniem… Tak się dzieje, że na drodze Meg staje ten wyśniony, wymarzony mężczyzna, a ona staje przed trudnym wyborem czy uwierzyć, czy zaufać, czy postawić całe swoje życie na głowie. Atmosfera zbliżających się Świąt potęguje doznania, sprawia, że coś co w „zwykłej” książce spowodowałoby nerwowy śmiech i mdłości od ilości słodyczy, w świątecznej oprawie nie denerwuje. Ba! Nastraja, wzbudza sympatię i podsyca ciekawość: jak to wszystko potoczy się do Gwiazdki, podczas której czytelnik spodziewa się punktu kulminacyjnego. Czy rzeczywiście nastąpi on właśnie wtedy? Nie wybaczyłabym sobie, gdybym zabrała Ci całe napięcie i zdradziła to teraz.
    Owszem, przez chwilę byłam rozczarowana. Miałam odczucie, że jednak tych Świąt, ich atmosfery, przygotowań jest w tej książce stanowczo za mało. W zupełności zrekompensowały mi ten zawód zwroty akcji. Nie myśl sobie, że dostaniesz kobiece, lekkie czytadełko z prostą, jednopoziomową fabułą. Wątek nowopoznanego mężczyzny to jedno, ale wchodzimy też w historię trudnego dzieciństwa głównej bohaterki, a także nadziei właśnie. Nadziei, że wszystko można jeszcze naprawić, odkręcić. Nie sposób też nie wspomnieć, że książka ta doskonale pokazuje siłę przyjaźni i to, jak ważne jest, aby otaczać się wyjątkowymi, godnymi zaufania ludźmi. Czego Tobie i sobie z całego serca życzę.

  5. 3 na 5

    aleksandra.g17

    Meg spędziła dzieciństwo w rodzinie zastępczej, a jednym z jej największych marzeń było rodzinne Boże Narodzenie. Teraz jako matka chce takie święta wyprawić swojemu synkowi. Z żalem więc go opuszcza, kiedy musi jechać w sprawach służbowych do Nowego Jorku na krótko przed świętami. Tam poznaje Edda, w którym szybko się zakochuje. Nie wie jednak jak pogodzić swoje poukładane życie z niespodziewaną miłością oraz dzielącą ich odległością.

    Amanda Prowse wykreowała bohaterkę z trudnym dzieciństwem, która jako dziecko czuła się niechciana i odtrącana. Jej marzenie o idealnych świętach było dowodem na to, jak bardzo pragnęła mieć kochającą rodzinę, a będąc matką starała się, by takie święta miał jej syn. Chociaż życie jej nie rozpieszczało, poznała w końcu ludzi, którzy otoczyli ją opieką i miłością, a stając się kierowniczką cukierni mogła pozwolić sobie na godne życie. Autorka miała ciekawy pomysł, by uzmysłowić odbiorcom to, że niespełnione pragnienia z dzieciństwa ciągną się za nami latami. Ukazanie fragmentów wspomnień z przeszłości Meg pozwala nam poznać jej sytuację, jednak jak dla mnie było ich trochę za mało. Przez to skupiamy się na teraźniejszości, nieco zapominając o tym, co było kiedyś. Z tego względu ja nie zawsze rozumiałam decyzje bohaterki.

    Jakkolwiek starałam się zrozumieć i polubić Meg, nie do końca mi się to udało. Nie była to zła bohaterka, ale niesamowicie denerwowała mnie jej naiwność i łatwowierność. Z jednej strony wiem, że wynikało to z jej pragnienia, by wszystko w końcu się ułożyło, ale równocześnie uważam, że osoba w taką przeszłością powinna wiedzieć, iż to wszystko układało się zbyt łatwo.

    Niestety również fabuła była momentami zbyt naiwna, jednak dla niektórych może to być plus. Sama sięgają po świąteczną książkę, liczę na nieskomplikowaną akcję, lekkość i przyjemność podczas lektury, aczkolwiek pewnie kwestie i tak niezbyt mnie przekonały. Nie chcę tu teraz rozwodzić się nad tym, czy zapewnianie się o wzajemnej miłości przez dorosłych ludzi po dwóch dniach znajomości jest czymś realnym, ale to idealnie obrazuje szybkie tempo tej powieści. Tu właśnie wszystko dzieje się ekspresowo, akcja cały czas biegnie do przodu, co pewnie spodoba się czytelnikom lubiącym książki, w których cały czas się coś dzieje, lecz miłośnicy zachowania realizmu mogą czuć pewien przesyt.

    Tym, co bardzo mi się podobała, to zwiedzenia Nowego Jorku razem z Meg. Nie brakowało opisów miejsce, które odwiedzała podczas swojej pierwszej wizyty za oceanem, stąd poczucie, że jest się tam razem z nią. Również podobało mi się osadzenie części akcji w realiach cukierniczych, czytanie o pysznych wypiekach było świetnym doświadczeniem.

    „Świąteczne marzenie” to jedna z tych książek, która nie spodoba się każdemu. Jeśli komuś nie przeszkadza szybkie tempo, nieco cukierkowate rozwiązania to może śmiało sięgnąć po powieść Amandy Prowse, lecz jeśli ktoś liczy na coś więcej, niż otulona świąteczną atmosferą powieść to może nieco się rozczarować.

  6. 5 na 5

    Karolina G.

    Wyobraźcie sobie przepiękny, biały śnieg za oknem. Zanućcie w głowie kolędy, które wprawiają w wyjątkowy, świąteczny nastrój. Przed oczami niech pojawi się obraz starannie przystrojonej choinki. Gdzieś w tle poczujcie ciepło ognia palącego się w kominku… Czy to recepta na w pełni udane Boże Narodzenie?

    Meg wychowywała się w rodzinie zastępczej. Już od dziecka marzyła, aby grudniowe święta spędzić w baśniowym klimacie. Boże Narodzenie miało być wyjątkowe, perfekcyjne. Teraz była samotną matką i chciała przygotować idealną Gwiazdkę swojemu synkowi, Lucasowi. Taką, o jakiej zawsze sama marzyła. Stół okraszony pysznymi daniami, rozbrzmiewające w domu kolędy, tańczący w kominku ogień, a obok tradycyjna, wisząca skarpeta. Co prawda nie wspierał jej żaden kochający mężczyzna, ale dla niej nie stanowiło to żadnego problemu. Ona i Lucas poradzą sobie sami!

    Niedługo przed Bożym Narodzeniem Meg wyjeżdża służbowo do Nowego Jorku. Przypadkowo poznaje tam intrygującego i oczywiście przystojnego architekta. Nie da się nie zauważyć, że Edd zdecydowanie wpada jej w oko, jego rozbrajający uśmiech również. Wypijają razem wino i szczerze rozmawiają, co w efekcie sprawia, że wizja świąt spędzonych tylko z synkiem już nie jest taka magiczna. Niestety, jest mały problem – ukochany Meg mieszka aż za oceanem. Co wyniknie z tej znajomości? Jak potoczą się losy bohaterów, których dzieli ogromna odległość? No i co z Gwiazdką?!

    „Świąteczne marzenie” to książka, którą pokochają kobiety, zwłaszcza te, które mają duszę niepoprawnej romantyczki! Jest słodko, nawet bardzo. Niektóre fragmenty mogą się wydawać wręcz nierealne, niczym z bajki. Są to jednak motywy, o których marzyła przynajmniej raz w życiu każda przedstawicielka płci pięknej! Poza tym, żeby nie było zbyt łatwo, na drodze bohaterów pojawiają się pewne komplikacje. Urokliwa historia zaprezentowana w książce przypadła mi do gustu, nie ma ku temu żadnych wątpliwości. „Świąteczne marzenie” wzrusza, bawi, pozwala się rozmarzyć.

    Sięgając po najnowszą powieść Amandy Prowse nie sądziłam, że będę aż tak nią urzeczona. Pokochałam przesympatycznych bohaterów, z którymi dzieliłam każdą chwilę równie mocno, jakbym sama uczestniczyła w wydarzeniach. „Świąteczne marzenie” to lekka, niewymagająca propozycja na leniwe popołudnie lub wieczór. Czyta się ją szybko, nawet nie zauważyłam, kiedy znalazłam się na ostatniej stronie… Żal mi było pożegnać się z bohaterami!

    Pewnie będę mało oryginalna, ale muszę to zrobić – pora, aby zachwycić się okładką książki. Kiedy tylko zobaczyłam ten cudowny obrazek, rozpłynęłam się. Odcienie granatu połączone z bielą, kolorowe lampeczki (tak, światełka działają na mnie jak magnes), prószący śnieg i czerwony akcent w postaci płaszcza kobiety i tytułu… To jedna z najlepszych okładek świątecznych, jakie widziałam w swojej czytelniczej karierze!

  7. 5 na 5

    kochamciemojezycieblog

    Nie ma dla mnie nic lepszego, od grudniowej lektury książek Bożonarodzeniowych. Przedświąteczna gonitwa, sprzyja wieczornemu leniuchowaniu w ulubionym fotelu, pod kocem, z kubkiem ciepłej herbaty i świąteczną powieścią w dłoniach. „Świąteczne marzenie” Amandy Prowse, to idealna pozycja na ten okres.

    Główna bohaterka Meg, wychowywana była w rodzinach zastępczych. Od dziecka marzyła o świętach pełnych światła i domowej miłości. Niestety te, które sama zapamiętała odbiegały od ideału. Teraz jako samotna matka, po przejściach, robi wszystko, by Boże Narodzenie jej syna Lukasa było najwspanialsze na jakie tylko może sobie pozwolić i by mały wspominał je jako wyjątkowe wydarzenie. Kobieta dodatkowo stara się zapełnić pustkę po ojcu chłopca. Mężczyzna zmarł, gdy Meg była w ciąży. Tuż po jego śmierci okazało się, że nie był jej wierny. Ten podwójny cios, wyryty w sercu Meg, jak również rozstanie z kolejnym partnerem niezbyt pozytywnie nastrajają ją w ten wyjątkowy czas. W dodatku tuż przed świętami Meg musi wyjechać do Nowego Jorku, w sprawach służbowych. Tam poznaje architekta imieniem Edd. Między tym dwojgiem, wybucha silne uczucie. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie przeszkody, które stają im na drodze. Nie bez znaczenia jest fakt, że ich domy dzieli ocean…
    Czy mimo przeciwności losu, Meg pójdzie za głosem swojego serca? Czy temu dwojgu uda się pokonać przeszkody, które nie oszukujmy się, nie nalezą do błahych? Tego oczywiście dowiecie się sięgając po tę książkę.

    „Świąteczne marzenie”, to powieść, która idealnie wpisuje się w nurt lektur przedświątecznych. Jest, ciepła, poruszająca, pełna nadziei, cudownych splotów wydarzeń i magii, która prowadzi swoich bohaterów, przez różne koleje losu. Dodatkowego smaku tej powieści dodają opisy Nowego Jorku.
    Bardzo polubiłam też główną bohaterkę tej historii. Daleko jej do spłoszonych, wiecznie zasmuconych, niezmiernie nieszczęśliwych kobiet, którym brak odwagi na spełnianie marzeń. To zdecydowanie nie jest taka kobieta. I dobrze. Meg, to przykład na to, że mimo kiepskiego początku w życiu i wielu wydarzeń, które ją skrzywdziły, można próbować funkcjonować normalnie i że rozpacz, kiedyś trzeba zakończyć. Meg, to kobieta zaradna, inteligentna ale również niezwykle urocza. Co prawda, niektórych momentach powieści jest trochę zbyt cukierkowo, ale z drugiej strony właśnie tego oczekiwałam po tej książce. Czyta się ją niezwykle przyjemnie i sprawnie. Bardzo serdecznie, Wam polecam jej lekturę.

    Powieść Amandy Prowse to idealna propozycja na grudzień i doskonały prezent. Dla bliskiej kobiety, w tym dla samej siebie :).

  8. 5 na 5

    Qultura słowa

    Miłość w świątecznym klimacie…

    „(…) Nie decyduj się na kogoś tylko dlatego, że wydaje odpowiednie dźwięki i na papierze sprawia wrażenie elokwentnego. Wybierz kogoś, kto rzuca Cię na kolana i sprawia, że kręci ci się w głowie” – te słowa stanowić mogą wskazówkę, kierunkowskaz, pozwalający dokonać właściwego wyboru partnera życiowego. Niestety bardzo często przy dokonywaniu tego wyboru kierujemy się pobudkami racjonalnymi, zapominając o potrzebach serca i duszy. W konsekwencji wchodzimy w mało satysfakcjonujący związek, w którym udajemy kogoś, kim tak naprawdę nie jesteśmy lub który wymusza od nas zmiany. Poddając się presji otoczenia lub też lękowi przed porażką, boimy się zaufać sercu i podążyć za jego wskazaniami.
    Opory przed tym, by wreszcie być szczęśliwą, by cieszyć się życiem, ma Megan Hope, zajmująca kierownicze stanowisko w cukierni Plum Patisserie. Ta mieszkanka Londynu, samotna matka wychowująca rezolutnego Lucasa, w przeszłości nie zaznała miłości i ciepła rodzinnego domu, nigdy nie miała też prawdziwych, magicznych świąt. Wychowana przez rodziny zastępcze, czuła się odtrącona i niechciana, szybko musiała też się usamodzielnić. Nie dla niej były zagraniczne wyjazdy czy ekskluzywne szkoły, ona już w wieku szesnastu lat musiała zakończyć naukę i zadbać o swoje utrzymanie. Mężczyzna, z którym się związała, ojciec Lucasa, wydawał się być prezentem od losu, niestety zginął zanim się dziecko narodziło – wraz z jego śmiercią wyszła też na jaw smutna prawda, że Meg nie była jedyną kobietą w jego życiu. Zrozpaczoną i zagubioną kobietą zajęła się rodzina ojca jej dziecka – kuzynki Pru i Milly Plum, które nie tylko dały jej wsparcie psychiczne, ale również zatrudniły i nauczyły wszystkiego, co potrzebne by pracować w cukierni.
    Ta opowieść to jednak dopiero początek historii opisanej przez Amandę Prowse w uroczej i utrzymanej w przedświątecznym klimacie książce „Świąteczne marzenie”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Kobiecego pozycja, jest nie tylko doskonałym prezentem pod choinkę, jest także formą terapii, daje bowiem nadzieję, iż los może w każdej chwili się odmienić, jeśli tylko zaufamy sobie i … miłości. I choć Meg tej miłości nie planowała, to przedświąteczny wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie miała dopilnować prac związanych z otwarciem jednej z filii piekarni, nieoczekiwanie przyniósł jej świąteczny prezent w postaci uczucia. Problem tylko w tym, że architekt modernizujący lokal, Edward Kelly, zagorzały fan drużyny Jankesów i właściciel ekskluzywnego mieszkania w dobrej dzielnicy nie wyobraża sobie przeprowadzki do Londynu. Meg z kolei trudno jest podjąć decyzję o wyrwaniu syna ze znanego mu środowiska i o opuszczeniu kobiet, które dały jej tak wielkie wsparcie. Szczególnie, że ją i Edwarda dzieli potężna przepaść, zarówno społeczna, jak i ekonomiczna…
    Jaka decyzję podejmie para, która ma tylko kilkanaście godzin, by ze sobą pobyć? Czy w te kilkanaście godzin można zakochać się tak bardzo, by dla tej miłości porzucić wszystko? Na to pytanie odpowiedzi możemy poszukać w powieści Amandy Prowse, która otula nas niczym ciepły koc, która ogrzewa świąteczną atmosferą i obietnicą miłości. Słodka, lekka opowieść stworzona prze autorkę niesie w sobie wielką siłę, daje bowiem nadzieję na to, że ten wymarzony mężczyzna, który rzuca nas na kolana, gdzieś tam jest i czeka na nas…

  9. 5 na 5

    krolewskierecenzje

    Meg miała trudne dzieciństwo. Od najmłodszych lat marzyła o idealnym Bożym Narodzeniu. Nie doczekawszy takiego, będąc dorosłą kobietą, robi wszystko, by jej syn doznał tego wszystkiego, czego jej odmówiono. W tym roku jako samotna matka, przygotowuje Lucasowi cudowną Gwiazdkę. Na stole ma pojawić się pieczony indyk, a na kominku ma zawisnąć tradycyjna skarpeta z prezentami. Wie, że sama sobie z tym poradzi. Jednak przypadkowo poznany w Nowym Jorku mężczyzna, wiele zmieni w jej życiu.

    Tuż przed świętami, Meg musi wyruszyć na kilka dni do Nowego Jorku, by dopilnować kilku spraw związanych z pracą. Bardzo nie lubi tego robić, bo ten czas pragnie spędzić z synkiem, ale nie ma innego wyjścia. Już pierwszego dnia po przyjeździe poznaje mężczyznę, który, jak się później okaże, będzie towarzyszył jej przez kolejne dni, nie tylko w sprawach służbowych ale także i tych bardziej prywatnych. Intrygujący i przystojny architekt Edd na trwałe zapisuje się w myślach, a chyba także i w sercu, Meg i odmienia ją zupełnie. Boże Narodzenie spędzone wyłącznie z synkiem, bez bliskiego mężczyzny, nie jest już takie kuszące. Niestety, Edd mieszka za oceanem. Co w takiej sytuacji postanowi Meg?

    Opis wskazuje, że będzie to książka oprószona płatkami śniegu i słodyczą. Początkowo rzeczywiście tak jest, bo przedstawiona zostaje smutna przeszłość Meg, a następnie cudowna miłość do syna i radość z posiadania dziecka i pięknych planów. Potem jednak autorka wplotła do fabuły nieprzyjemne, a nawet trochę drastyczne wydarzenie, które odebrało mi znaczną część radości z czytania lektury. Spotęgowała to jeszcze smutnymi wspomnieniami z przeszłości. Ale dzięki temu przynajmniej rozpoznałam kim jest Meg. Jakiś czas temu recenzowałam książkę Szczypta Miłości. Meg jest dziewczyną, którą przygarnęła Pru Plum. Ten fakt sprawił, że na nowo przyszła mi ochota na zgłębianie lektury.

    Z czasem książka zaczęła wciągać mnie coraz bardziej. Pomimo, że początkowo wypadła trochę blado w porównaniu z inną świąteczną książką autorki, którą czytałam rok temu, Świąteczną Kafejką, w ostatecznym rozrachunku, oczarowała mnie. Dzięki niej na nowo poczułam magię świąt Bożego Narodzenia i siłę uczucia…

  10. 5 na 5

    Toukie

    Niezwykle klimatyczna, wprowadzająca w czas świąt powieść o sile gwałtownego uczucia, oraz o tym, że marzenia się spełniają. Zwłaszcza te świąteczne. Samotna matka pragnie podarować swojego synkowi coś, czego nigdy nie miała – cudowne Boże Narodzenie w otoczeniu pełnej, kochającej się rodziny.

    Megan Hope życie nigdy nie oszczędzało. Najpierw dysfunkcyjna rodzina, następnie szereg rodzin zastępczych, w których dziewczynka nigdy nie czuła się potrzebna i kochana. Brak swojego miejsca na świecie, bliskich osób, strach przed bezdomnością… Życie Meg zmienia się, gdy poznaje Billa – mężczyznę, w którym całkowicie się zakochuje. Będąc w narzeczeństwie Megan odkrywa, że jest w ciąży. Niestety, Bill ginie w wypadku, a po śmierci mężczyzny wychodzą brudy z jego życia. Megan zostaje przygarnięta przez Milly i Pru – kuzynki prowadzące sieć cukierni Plum Patisserie. Kobiety dają jej pracę, dom i rodzinę. Cztery lata później Megan jest zmuszona wyjechać do Nowego Jorku tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Tam spotyka mężczyznę, który całkowicie rzuca ją na kolana.

    Choć nie jestem fanką ckliwych historii o miłości, która nie ma żadnego fundamentu, to historia opisana przez Amandę Prowse naprawdę trafiła w moje serce. Ogromnym plusem powieści jest jej świąteczny klimat. Sam pomysł – samotna matka pracująca w sieci cukierni prowadzonych przez podstarzałe kuzynki niezwykle mi się spodobał. Nieczęsto sięgam po powieść obyczajową jednak te, które dane było mi przeczytać spełniły moje oczekiwania. Tak też był w przypadku Świątecznego marzenia. Przygotowałam się na lekką powieść, oprószoną miłością z dozą naiwności. W tym przypadku naiwność proszę nie odbierać w sposób negatywny. Właśnie dzięki niej Świąteczne marzenie zyskało urok.

    ,,Myślę, że rzuciłeś mnie na kolana…;
    – To dobrze? – zapytał z lekkim skrępowaniem.
    – Bardzo dobrze.”

    Meg i Edd poznają się w zabawnych okolicznościach. Później ich losy zupełnie przypadkowo (a może i nieprzypadkowo) się krzyżują. Para spędza ze sobą intensywny w emocje i uczucia czas. Nie ukrywam, że akcja powieści zdecydowanie pędziła za szybko – wszystko działo się z godziny na godzinę. Złość, sympatia, miłość, pożądanie. Ale czy nie potrzebujemy właśnie takich historii? Historii, w których mężczyzna i kobieta spotykają się i wystarczy zaledwie dzień, by mogli stwierdzić, że to jest właśnie to. Naiwne, ale czyż nie urocze?

    Kreacja bohaterów wyszła autorce całkiem nieźle. Meg to ciepła osoba, pełna dobra i współczucia dla innych osób. Jedyne co mogę zarzucić głównej bohaterce to, to że była nieco mało rozgarnięta. Jednakże pomimo tego, Megan bardzo polubiłam. Pomimo wielu przeciwności losu zachowała ona wiarę w dobro ludzi oraz nadzieję na to, że jej marzenia kiedyś się spełnią. Edd Kelly to niezwykle miły facet. Zabawny, uroczy, również skrywający swoje smutki. Przypadkowa znajomość zmienia się w niezwykle intensywny romans, którego czas trwania jest ograniczony, a jedna i druga strona marzy o długo i szczęśliwie. Wkrótce Megan musi stoczyć walkę z sobą – święta z synkiem, czy święta z ukochanym mieszkającym za oceanem…

  11. 4 na 5

    1991monika

    Megan Hope to kobieta, która nie miała szczęśliwego dzieciństwa i jej ogromnym marzeniem jest zapewnić swojemu 4-letniemu synkowi Lucasowi magiczne Święta, które zapamięta na długo i takie, jakich ona nigdy nie miała. Kobieta pracuje w kawiarni, gdzie jest asystentką jednej z właścicielek. Oprócz tego jest także ich serdeczną przyjaciółką, której kiedyś pomogły w potrzebie. Teraz, kiedy otwierają nową filię w Nowym Jorku Meg nie zastanawia się i podejmuje się podróży w celu przypilnowania ostatnich kwestii organizacyjnych. Tam poznaje Edda, który wydaje się być ideałem. Jednak, czy taka odległość nie okaże się przeszkodą nie do pokonania?

    To moje drugie spotkanie z twórczością Prowse i bardzo byłam ciekawa, czy inne książki autorki również przypadną mi do gustu tak jak było to ze „Szczyptą miłości”. To co mi się spodobało to to, że w „Świątecznym marzeniu” ponownie spotykamy się z Pru i Milly, chociaż są tutaj już postaciami drugoplanowymi to jednak ponowne czytanie historii z ich udziałem było bardzo przyjemne.

    Megan również pojawiła się już w poprzedniej książce autorki. Tutaj jednak dostajemy o niej dużo więcej informacji. O jej smutnym dzieciństwie: częstych zmianach domów zastępczych, rozdzieleniu z rodzeństwem i matką oraz braku radosnych wspomnień związanych ze Świętami. Jakby tego było mało, kiedy była w ciąży, ojciec Lucasa zmarł. Meg jest taką bohaterką, jakie lubię. Mimo przeciwności losu i bagażu doświadczeń jest silna i walczy o siebie oraz swoją rodzinę, daje z siebie wszystko, aby dziecku niczego nie zabrakło, a także dba, aby syn miał szczęśliwe i wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa.

    „Świąteczne marzenie” to magiczna historia świąteczna o tym jak ważna jest w życiu rodzina, przyjaźń, miłość, a także o dążeniu ciężką pracą do spełnienia marzeń. Mam pewne zastrzeżenia, że książka jest trochę zbyt przewidywalna i w trakcie lektury łatwo jest się domyśleć dalszych wydarzeń. Choć z drugiej strony świąteczne książki zazwyczaj są lekkie, trochę naiwne, bo wiadomo jak potoczą się losy bohaterów i oczekujemy, że wprowadzą nas w świąteczny nastrój, a także chcielibyśmy, żeby dobrze się skończyły.

    Ta pozycja jest lekka, pełna magicznych opisów przygotowań do Świąt, a do tego zawiera przesłanie o tym, co w życiu jest naprawdę ważne. Moim zdaniem to idealna lektura na teraz, kiedy za niedługo sami wpadniemy w wir świątecznych przygotowań. Warto usiąść przy takiej lekturze, aby w pośpiechu nie zapomnieć o najważniejszym.

  12. 4 na 5

    AgaZaczytana

    Nieszczególnie podczas okresu świątecznego sięgam wyłącznie po książki o takiej tematyce, jednak w tym roku postanowiłam przeczytać przynajmniej jedną. Co prawda mamy dopiero połowę listopada i do samego Bożego Narodzenia został jeszcze ponad miesiąc, ale to dobry czas, aby już trochę wczuć się w zimowo – świąteczny klimat.

    ‚Była zdeterminowana, aby zapewnić synowi całe mnóstwo tradycyjnych, świątecznych wspomnień, które będą mu towarzyszyć w dorosłym życiu.’

    Meg samotnie wychowuje kilkuletniego synka. Sama dzieciństwo spędziła w wielu rodzinach zastępczych i nie udało jej się spędzić rodzinnych świąt, więc postawiła sobie za cel, aby jej synek miał każdego roku najpiękniejsze Boże Narodzenie, które będzie pamiętał. Jednak jak to w życiu bywa, nie wszystko jesteśmy w stanie zaplanować i nie wszystko dzieje się zgodnie z planem.

    ‚Utrata ukochanej osoby sprawia, że postrzega się wszystko z innej perspektywy. Rozumie się, co jest ważne, przypomina o tym, żeby nie przejmować się drobiazgami.’

    Megan jest kierowniczką kawiarni, która ma kilka swoich siedzib w innych miastach na świecie. Pewnego dnia zostaje wysłana do Nowego Jorku, aby pomóc w otwarciu najnowszej filii. I jak to bywa w tego typu książkach – spotyka mężczyznę, który ma być miłością jej życia. Ale czy na pewno?

    ‚Widzisz, gdyby w brytyjskich szkołach uczono czegoś więcej niż czarów i magii, może byś wiedziała, że na świecie istnieją nie tylko piłka nożna i quidditch.’

    Sama historia jest dość szybka i przewidywalna. Mamy atmosferę zimową i bożonarodzeniową, jednak jak dla mnie wszystko działo się za szybko. Czy można zakochać się w ciągu kilku dni? Może nie tyle zakochać, ale wygłaszać życiowe deklaracje? Wszystko z początku ładne i cukierkowe, za kilka stron odwraca się i zmierza w zupełnie innym kierunku. Ale takie historie też są potrzebne, więc nie mam nic przeciwko.

    Jak dla mnie za mało w całej tej historii było opowieści o dzieciństwie głównej bohaterki. Otrzymujemy kilka wzmianek w tym temacie, ale nie było konkretnego rozwinięcia. Być może nie to było najważniejsze, jednak jak dla mnie zabrakło kilku stron rozwinięcia tego wątku.

    ‚Dlatego Meg, że poznaje się osobę, którą ma się poznać, a kiedy lont zostaje podpalony, tak naprawdę nie ma się już nad nim kontroli. Mówią, że człowiek nie jest w stanie kontrolować tego, w kim się zakochuje, i myślę, że tkwi w tym ziarno prawdy.’

    Jeśli szukacie niewymagającej historii ze świętami w tle to polecam. Książkę czytało mi się szybko, jednak nie zapamiętam jej na długo. Być może dzięki temu będę mogła do niej wrócić przy okazji przyszłorocznych świąt 🙂

    ‚(…) i uświadomiła sobie, że nic się nie zmieniło, że nadal była Megan zjawiającą się bez zapowiedzi i niechcianą. Nie była nikim wyjątkowym.’

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Cię zainteresować…