Wydawnictwo Nowej Ery
BOK: +48 739 200 932

Dziecko wspomnień

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

36.90  23.90 

Niezwykły i trzymający w napięciu dramat psychologiczny o macierzyństwie i sile miłości. Jak niewyjaśnione sprawy z przeszłości mogą mieć wpływ na nasze postrzeganie rzeczywistości?

707 w magazynie

SKU: 9788365506269 Kategoria: Tagi: , , , , Product ID: 18673

Opis

GDY PRZESZŁOŚĆ TRZYMA KLUCZ DO NAJWIĘKSZYCH SEKRETÓW…

Brian jest zachwycony, gdy dowiaduje się, że jego żona Diana jest w ciąży. Pora na dziecko nie jest jednak najlepsza – Diana właśnie otrzymała awans w pracy, a Brian musi jechać do Londynu pomóc przy otwieraniu nowego biura.

Rok później Diana nie potrafi sobie wyobrazić życia bez swej pięknej córeczki Grace. Bije się z myślami, czy wracać do pracy – tak niechętnie zostawia dziewczynkę samą. Sprawy komplikuje to, że Brian musiał zostać w Londynie na dłużej, niż wcześniej przewidywali. Kiedy Diana zaczyna zauważać dziwne zachowanie najbliższych, uświadamia sobie, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. Czyżby chodziło o straszne, niewyjaśnione do tej pory zdarzenia z przeszłości?

THRILLER, KTÓRY TRZYMA W NAPIĘCIU AŻ DO OSTATNIEJ STRONY…

KSIĄŻKA ZNALAZŁA SIĘ W FINALE PLEBISCYTU USA BEST BOOKS AWARD IN GENERAL FICTION

„Poruszający do głębi dramat psychologiczny” – Kirkus Reviews

„Nakreślona z rozmachem opowieść o macierzyństwie, miłości oraz o tym, kim naprawdę jesteśmy” – Allison Winn Scotch, autorka książki Wszystko, czego pragnę

—–
Steena Holmes dorastała w niewielkim kanadyjskim miasteczku. Ukończyła studia licencjackie z zakresu teologii. Jest laureatką nagrody Indie Excellence Award, a także bestsellerową autorką „USA Today”. Mieszka w Calgary z mężem i trzema nastoletnimi córkami. Uwielbia o poranku podziwiać Góry Skaliste. Uzależniona od podróży, dobrej kawy i czekolady.

PATRON MEDIALNY

Autor

ISBN

978-83-65506-26-9

Oprawa

Miękka ze skrzydełkami

Wydawnictwo

Wydawnictwo Kobiece

Rok wydania

2016

Tłumaczenie

Urszula Gardner

Tytuł oryginału

The Memory Child

Liczba stron

240

Format

13.5 x 20.5 cm

12 opinii dla Dziecko wspomnień

  1. 4 na 5

    Niezwykle ciekawa i pełna uczuć historia, która niesamowicie zaskakuje i trzyma w napięciu do samego końca. Idealna zarówno dla młodszych jak i starszych czytelników. Nie da o sobie długo zapomnieć.

  2. 5 na 5

    Od zawsze bardzo lubiłam książki związane z różnymi tajemnicami i zawiłymi historiami rodzinnymi. Jedną z takich książek była książka Stiega Larssona pt. „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet.” Jakiś czas później sięgnęłam po „Black Rabbit Hall”, która jednak mnie nie zachwyciła tak jak książka Larssona. Teraz przyszedł czas na kolejną książkę z klimatu rodzinnych sekretów autorstwa Steeny Holmes o intrygującym tytule „Dziecko wspomnień”.

    „Dziecko wspomnień” jest książką niezbyt obszerną, jednak podejmującą ważną kwestię – macierzyństwo, a przy okazji podejmuje wszystkie inne tematy związane z rodzicielstwem. Przede wszystkim takie kiedy jedna ze stron chce dziecka, a druga niekoniecznie, ponadto niekoniecznie planowaną ciążę czy łączenie macierzyństwa z karierą zawodową. Tematy ważne o tyle, że przewijające się bardzo często w codziennym, rzeczywistym i nieliterackim świecie – zwłaszcza dość przypadkowe ciąże oraz kariery zawodowe kobiet. No i ciekawym jest także narracja z dwóch perspektyw – Diany oraz jej męża. Książka jest napisana w sposób dość lekki jak na takie tematy, a jej lektura skłania do myślenia. Czytając „Dziecko wspomnień” nie mogłam doczekać się zakończenia, tego jak rozwinie się sytuacja i najchętniej pochłonęłabym książkę za jednym przysiadem, jednak musiałam robić sobie przerwy na refleksje…

    Czy polecam „Dziecko wspomnień”? Zdecydowanie tak. Wartościowa, wzruszająca książka zmuszająca do refleksji, którą zapamiętam zdecydowanie na długo. Warto sięgnąć, naprawdę. Szczególnie polecam ją przede wszystkim kobietom, choć i mężczyzn może zmusić do refleksji.

    Więcej recenzji na blogu – http://bojalubiekaweiksiazki.blogspot.com/

  3. 5 na 5

    Steena Holmes napisała dwie książki. Tę pierwszą pt. „Szukając Emmy” posiadam, ale nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Tak, więc nie znałam stylu ani umiejętności autorki. Mimo to liczyłam, że książka może mieć w sobie „to coś”, bo opis ciągnął mnie ku sobie wyjątkowo mocno.

    Diana i Brian są szczęśliwym małżeństwem i to od wielu lat. Oboje postawili na karierę i założenie rodziny odłożyli na bok. I choć on marzył o dziecku to nigdy na nią nie naciskał. We dwoje mają świetnie rozwijające się pozycje w firmach i jest to najmniej odpowiedni czas na dziecko. A jednak przychodzi ten dzień kiedy dowiadują się, że rodzina się powiększy. Diana jest przerażona, a Brian – zachwycony. Ona dobija się tym iż w jej rodzinie pojawiła się depresja poporodowa – obawia się, że może ją odziedziczyć i nie poradzi sobie jako matka.

    Umiejętne przeplatanie teraźniejszości z punktu widzenia Diany oraz przeszłości widzianej oczami Briana robi wrażenie i to duże. Od początku daje nam do myślenia i kombinujemy na każdy możliwy sposób co nie pasuje, co jest nie tak, co zgrzyta i trze tam gdzie powinno iść gładko, a przynajmniej inaczej.

    Bohaterzy, których stworzyła Steena są na prawdę ciekawie zarysowani, wyraziści i powodują, że książka nabiera wymiarowości. Choć bardzo niepozorna jeśli chodzi o objętość oraz skromna acz urocza ze względu na okładkę robi wrażenie…

    Pomyśleć można, że historia jakich wiele. Kolejna rodzina, która staje pod ścianą by podjąć trudną decyzję o zawieszeniu kariery na rzecz rodziny. Obawy niejednej matki o to jak poradzi sobie z opieką nad maleństwem, które dodatkowo wzmożone są rodzinną tragedią.

    Jednak to jak Holmes ubrała to w słowa i jaką powieść usnuła na kanwie tak prozaicznych problemów zszokowało mnie dogłębnie. To co dostałam to chyba ostatnie czego w ogóle się spodziewałam. Wachlarz emocji, które mnie dopadły, gdy elementy puzzli zaczęły do siebie pasować i tworzyć obraz całości wstrząsnął mną. Myślałam nad wieloma rozwiązaniami, ale nie tym, które otrzymałam. I tylko żal, że pozycja nie została bardziej rozbudowana i tak szybko się skończyła. A wraz z zakończeniem książki, gdzieś między jej stronami został kawałek mojego serca. W głowie zaś został obraz tego czym jest matczyna miłość i do czego może doprowadzić. Jej pozytywne, ale niestety i negatywne strony.

    Jedno jest pewne. Obok tej powieści nie da się przejść obojętnie. Nie da się jej zapomnieć zaraz po odłożeniu. Przyznać trzeba, że coś co jest na prawdę trudne poruszone jest w niej w niezwykle eteryczny i delikatny sposób co robi chyba jeszcze większe wrażenie. Chciała bym obejrzeć film, bo historia zasługuje na ekranizację – mogło by z tego wyjść coś na prawdę ekscytującego. Polecam

  4. 5 na 5

    Diana, kobieta sukcesu, która zachodzi w ciążę w najgorszym momencie jaki tylko mogła sobie wyobrazić! Jest na ciążę już za stara, do tego jest to jej pierwsza ciąża. Brian (mąż), który bardzo marzył o swoim potomku, gdy dowiaduje się, że jego żona jest w ciąży staje się najszczęśliwszym człowiekiem chodzącym po ziemi… do czasu…

    Diana jest przerażona wizją dziecka jakie w niej rośnie, wraz ze swoją siostrą nigdy nie poruszały tematu dzieci, z Brianem mieli plan na życie, w którym miało pojawić się dziecko, jednak jakoś nigdy nie był na to odpowiedni moment. Diana była przerażona wizją dziecka ponieważ bała się „powtórki z rozrywki” po tym jak jej mama po urodzeniu im braciszka zachorowała na depresję poporodową i skończyło się to brutalnie, ponieważ zabiła swojego synka oraz samą siebie. (spokojnie to nie jest ogromny spoiler ponieważ dowiadujemy się tego bardzo szybko).

    To co mi się spodobało w tej pozycji to fakt, jak dobrze autorka zbudowała wszystkie postacie ze szczególnym naciskiem na Dianę, poznajemy jej tok rozumowania oraz jak to wszystko mimowolnie zagnieżdżone jest w jej głowie.
    Dodatkowo bardzo podoba mi się fakt w jaki sposób autorka opisuje przemyślenia i zachowania bohaterki (nie wiem jak to napisać, żeby nie zaspoilerować więc zostawię to tak jak jest ☻ ).

    To co mi się osobiście nie spodobało na początku to fakt przeskakiwania w czasie kiedyś-teraz i tak ciągle… ale to wszystko z takich wad, które mi przeszkadzały (po prostu osobiście nie przepadam za skakaniem w czasie).

    Postać, która mnie kupiła to Nina! Pielęgniarka i opiekunka zarówno Grace jak i Diany. Można by rzecz, że prawa ręka tej rodziny. Urocza i mądra kobieta, która jest taką „dobrą ciotką” ♥.

    Teraz dlaczego napisałam o trudnych i kontrowersyjnych tematach? Przez całą książkę spotykamy się z tematyką aborcji, depresji oraz tego jak kobieta ma wybór praca-dziecko.

  5. 5 na 5

    Macierzyństwo, dla jednych wyczekiwana łaska, dla innych kamień u nogi i niepotrzebny zbytek opóźniający rozwój kariery zawodowej. Diana należy do drugiej grupy. Dziecko w jej życiu pojawiło się znienacka, w najmniej spodziewanym momencie, kiedy właśnie otrzymała upragniony awans. Kompletnie nieprzygotowana na zmiany w swoim życiu kobieta, rozważa różne opcje, obawia się również popadnięcia w psychozę poporodową, chorobę, która obezwładniła umysł jej matki, każąc jej zabić siebie i nowonarodzonego brata Diany. Tymczasem mąż Diany, Brian, niezmiernie cieszy się z nadchodzących zmian, do tego stopnia, że by zapewnić żonie komfort fizyczny i psychiczny, jest w stanie poświęcić swoje ambicje i całkowicie zmienić dotychczasowy tryb życia.

    Tymczasem dziecko pojawia się na świecie, a Brian załatwiając interesy swojej firmy znika z jej życia, nie odbiera telefonów, nie odpowiada na wiadomości. Kobieta jednak nie chce uwierzyć, że mąż ją porzucił i nie poddaje się, czerpiąc siłę z uśmiechu swojej córeczki, która po porodzie stała się dla niej najważniejszym elementem jej życia. Jednak pozytywne nastawienie Diany burzy dziwne zachowanie jej siostry Charlie i opiekunki Niny. Kobieta ma wrażenie, że coś przed nią ukrywają, a to co do tej pory wydawało się oczywiste już takim nie jest.

    „Dziecko wspomnień” jest wariancją na temat pamięci, życiowych priorytetów i ludzkiej psychiki. Diana, żądna krwi bizneswoman, która początkowo rozważa nawet aborcję, po urodzeniu dziecka, zmienia swe nastawienie, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zachowanie głównej bohaterki ukazuje jak bardzo potrafią ulec zmianie ludzkie priorytety i jak wielką zmianą i odpowiedzialnością są narodziny niemowlęcia.

    Autorka zbudowała bohaterów książki na zasadzie przeciwieństwa w odniesieniu do tematu przewodniego, to jest narodzin dziecka. Jak już wspomniałam wcześniej, Diana sceptycznie podchodziła do tematu, badała grunt. Nie była pewna, czy w ogóle chce zostać matką. Nie tylko ze względu na osiągniecie szczytu swojej kariery zawodowej, ale też zważając na problemy psychiczne jej matki. Kobieta obawiała się swojej własnej psychiki, nękały ją wspomnienia, zastanawiała się, co mogło skłonić jej matkę do tak drastycznego czynu i obawiała się, że nie w pełni władz umysłowych mogłaby skrzywdzić swoje nowonarodzone dziecko. Brian natomiast od początku tryskał optymizmem. Wiadomość o ciąży Diany, poruszyła nieznane mu dotąd struny własnego charakteru i zapełniła pustkę w sercu, jaką do tej pory odczuwał. Mężczyzna do tego stopnia oddał się sprawie, że był w stanie poświęcić swoją karierę i zmienić dotychczasowe przyzwyczajenia. Jest to zgoła odmienne przedstawienie tematu niż zazwyczaj, wszak to raczej kobiety są skłonne do zmiany swojego trybu życia w obliczu wyżej opisanej sytuacji.

    Powieść Holmes niepokoi już praktycznie od pierwszej strony. Akcja rozwija się miarowo, powoli, napięcie budowane jest stopniowo, ale w taki sposób, że z niecierpliwością czyta się stronę za stroną mając ochotę na więcej. Tak jak główna bohaterka, czytelnik ma wrażenie, że coś jest nie w porządku, że sytuacja widziana oczami Diany nie jest taką, jaką ona ją rysuje. Postrzeganie wydarzeń w tai sposób jest ułatwione ze względu na zastosowanie narracji pierwszoosobowej w rozdziałach, których akcja dzieje się w teraźniejszości, czyli po narodzinach Grace. Natomiast retrospekcje z ciąży Diany poznajemy w rozdziałach dotyczących w głównej mierze Briana. Autorka zrezygnowała w nich jednak z narracji pierwszoosobowej i zmieniła ją na tzrecioosobową, co moim zdaniem, jest dość ciekawym zabiegiem.

    Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, była to zbytnia przewidywalność powieści, co sprawiło że lekko się zawiodłam rozwiązaniem zagadki wydarzeń zachodzących w życiu głównej bohaterki. Niestety, już mniej więcej od połowy książki miałam przypuszczenia co do jej rozwiązania, a zakończenie potwierdziło, że miałam rację.

    „Dziecko wspomnień” Steeny Holmes jest lekturą, która wciąga bez reszty i pożera każdą cząstkę myśli zostawiając czytelnika jedynie z domysłami , co do jej zakończenia. Jest to ten rodzaj literatury kobiecej, którą z czystym sumieniem można polecić mamie, babci, siostrze czy przyjaciółce i być pewnym, że zapewniliśmy im wspaniałą i rozrywkę w postaci niezwykle wartościowej książki.

  6. 5 na 5

    Diane to kobieta sukcesu. Wspina się na szczebla kariery, by wkrótce rozpocząć nowy etap w życiu jako prezes świetnie prosperującej firmy. Z kolei Brian to typ człowieka pragnącego rodziny, ciepłego kąta i kochającej, oddanej żony. Niestety jego pragnienia kolidują z marzeniami żony. Kiedy dowiaduje się, że jest ona w ciąży, niemalże skacze z radości. Jego szczęście niestety przyćmiewa postawa Diane, która rozważa aborcję, nie chcąc pozwolić dziecku na przejęcie steru w jej życiu i jakiekolwiek zmiany.

    Wszystko jednak zdaje się układać. Wkrótce Diane czeka poród, a Brian musi wyjechać do Londynu. Niestety nie ma go przy narodzinach córeczki jak i również przy jej pierwszych miesiącach. Diane z niecierpliwością oczekuje jego przyjazdu, który zdaje się nigdy nie nastąpić. W wychowywaniu dziecka pomaga jej opiekunka, Nina. Jednak w całej historii coś nie gra. Nina non stop gdzieś telefonuje, nie mówi bohaterce całej prawdy, podaje jej leki, a ludzie niepewnie i ze współczuciem przyglądają się jej walce z atakami paniki i stopniowym zamykaniem się i wycofywaniem ze społeczeństwa.

    Z kobiety silnej i niezależnej zaczyna zmieniać się w pełną obaw i strachu nadopiekuńczą matkę, która boi się nawet wyciągnąć dziecko na powietrze, gdzie mógłby się jej ktoś przyglądać. Co stało się w życiu Diane, że zmieniła się do tego stopnia? I dlaczego Brian ją opuścił? Gwarantuję Wam, że nawet nie przypuszczacie jakie są odpowiedzi na te pytania i dopiero na koniec się o tym przekonacie!

    Po przeczytaniu tej pozycji czuję ogromną pustkę. Nie potrafię przestać myśleć o bohaterach, o historii w jaką się zagłębiłam i o fakcie, że zdecydowanie za szybko się skończyło. Autorka poruszyła mnie do tego stopnia, że złamała moje serce. Nie sądziłam, że ta z pozoru nieskomplikowana historia wywoła we mnie taką burzę uczuć.

    Steena Holmes niewątpliwie ma talent pisarski. Potrafi wciągnąć czytelnika do swojego wykreowanego świata, gdzie nie ma miejsca na rozterki. Nie bez powodu zdobyła Indie Excellence Award i zalicza się do bestsellerowych autorów „USA Today”.

    Jak sama napisała w „Podziękowaniach”, ta książka powstała na podstawie historii usłyszanych od kobiet, które doświadczyły depresji i psychozy poporodowej. Mamy informację z pierwszej ręki, dlatego ta powieść jest taka realistyczna. W dodatku w swoich bohaterów tchnęła tyle siły, że nie sposób sobie ich nie wyobrażać podczas każdej z rozegranych scen. Ta pozycja ma swój charakter właśnie dzięki tym wszystkim emocjom w niej zawartym. I dlatego, że idealnie wpasowuje się w życie, które nie zawsze jest usłane różami.

    Narracja prowadzona jest równolegle z dwóch perspektyw i czasów. Po pierwsze mamy teraźniejszość, historia pisana przez Diane, z drugiej zaś przeszłość, czas przed narodzinami Grace, gdzie narratorem jest Brian, przyszły ojciec i szczęśliwy mąż naszej głównej bohaterki. To dzięki temu zabiegowi jesteśmy w stanie zagłębić się w umysł i uczucia naszych bohaterów, towarzysząc im. Jednak to nie pozwala nam jednocześnie przewidzieć zakończenia i odróżnić fikcji od rzeczywistości.

    Historia ta opowiada o sile miłości, o stracie, o potrzebie bycia normalnym. Opowiada o determinacji i sile, jaką posiadają kobiety w starciu z rzeczywistością.

    Recenzja znajduje się również na http://www.zksiazkadolozka.blogspot.com

  7. 5 na 5

    O tym, że koniecznie muszę przeczytać ten tytuł wiedziałam odkąd tylko ujrzałam go w zapowiedziach wydawnictwa. Zanosiło się na coś zagadkowego – tajemnice z przeszłości, dziwne zachowanie świeżo upieczonej matki, nieobecność ojca, który podobno bardzo cieszył się z idącego na świat potomstwa. Chciałam poznać tę historię bliżej i udało się. Czy rzeczywiście było warto?

    Diana i Brian to małżeństwo, które właśnie spodziewa się pierwszego potomka. Przyszły ojciec jest z tego faktu niezmiernie zadowolony, czego nie można powiedzieć o jego żonie. Ostatecznie jednak udaje im się wspólnie przeorganizować życie i w zgodzie oczekują na rozwiązanie. Mężczyzna niedługo przed porodem musi wyjechać, wkrótce jednak rodzina ma być znowu w komplecie. Mija rok. Diana jako szczęśliwa matka opiekuje się córeczką, podczas gdy jej mąż wciąż przebywa służbowo w Londynie. Coś jest jednak nie tak – niania wynajęta do pomocy swoją uwagę poświęca matce, a Brian zdaje się w ogóle nie interesować ani żoną, ani dzieckiem. Diana panicznie boi się zostawić Grace samą, nie potrafi się odnaleźć w nowej sytuacji. Wiele rzeczy w jej otoczeniu sugeruje, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje.

    Historie poznajemy z dwóch perspektyw – teraźniejszość przedstawia czytelnikowi Diana, natomiast wydarzenia od początku ciąży opowiada Brian. Bardzo lubię taki zabieg, ponieważ pozwala on na głębsze poznanie bohaterów i lepsze rozeznanie w sytuacji. Część dotycząca wydarzeń z przeszłości jest prosta, powoli, krok po kroku wprowadza nas w świat małżeństwa, ich problemów, zwłaszcza obaw Briana dotyczących Diany. Kobieta miała traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa i między innymi dlatego nie była pewna, czy chce zostać matką. Do tego dochodzi jej kariera, która była i jest dla niej bardzo ważna. Mężczyzna stara się zapewnić żonę o swoim uczuciu i dać jej poczucie, że dziecko nie tylko im nie przeszkodzi, ale będzie dopełnieniem ich związku. Wydarzenia dotyczące teraźniejszości o których dowiadujemy się od Diany nadawały atmosfery niepewności co do tego, o co tak naprawdę w tej historii chodzi. Wydawało mi się, że dość szybko rozgryzłam zagadkę i byłam tym faktem nieco zawiedziona, okazało się jednak, że miałam rację tylko po części. Zakończenie zdecydowanie mnie zaskoczyło, nie tego się spodziewałam. Na dokładkę poczułam autentyczny ból i współczucie, a ostatnio ciężko było wywołać we mnie aż tak silną reakcję, dlatego ta historia na pewno zostanie mi w pamięci na dłużej.

    Matczyna miłość jest cierpliwa i wielkoduszna,
    Tam gdzie inne jej rodzaje są płoche;
    Nigdy nie zawodzi ani nie słabnie,
    Nawet gdy serce pęka. Helen Steiner Rice

    Bohaterowie byli przekonywujący, wykreowani ze starannością i nie trudno ich sobie wyobrazić. Początkowo nie zapałałam sympatią do Diany, wydawało mi się, że to Brian jest tym, komu bardziej zależy a kobieta łaskawie pozwala sobie nadskakiwać. Potem jednak to się zmieniło i ich relację zaczęłam postrzegać jako bardziej partnerską, widać było, że są dobraną, kochającą się parą. Postacie drugoplanowe nie pełnią co prawda jedynie roli nic nieznaczącego zapychacza, ale to małżeństwo i ich historia jest tutaj głównym tematem. Najbardziej ciekawą a jednocześnie zagadkową postacią z tła jest Nina – opiekunka, która zdaje się bardziej opiekować nie Grace, a Dianą. Po co jej notes? Dlaczego na każdym kroku towarzyszy kobiecie, wręcz jej pilnuje? Z kim rozmawia przez telefon? Te pytania nie dawały mi spokoju do praktycznie ostatniej strony. Równie intrygująca była nieobecność Briana. Mężczyzna, który tak bardzo cieszył się na myśl o dziecku po pojawieniu się córki wydaje się nie być nią zainteresowany. Zerwał kontakt z żoną. Nie potrafiłam przewidzieć wydarzenia, które doprowadziło do tej sytuacji. W tym miejscu przestrzegam, żeby nie zepsuć sobie lektury – ostrożnie ze spojlerami i lepiej nie zaczynać czytania od rzucenia okiem na końcówkę.

    Czy każda kobieta chce zostać matką? Czy każda się do tego nadaje? Co w przypadku kiedy dobrana para różni się w tak ważnej kwestii? Kiedy depresja poporodowa może doprowadzić do nieszczęścia? Problemy poruszone w tej powieści dotykają ważnych i jednocześnie bardzo trudnych problemów, z którymi wiele osób musi się mierzyć. Autorka przedstawia w swojej książce historię, która mogła spotkać w zasadzie każdego z nas. Niepokojącą, pełną miłości a jednocześnie bólu opowieść, w której możemy zobaczyć nasze własne obawy, lęki, ale i nadzieje na przyszłość. Robi to w sposób nie tylko ciekawy, ale również wywołujący w czytelniku autentyczne, silne emocje. Nie zawsze to, czego pragniemy, spełni się. Czasem los ma inne plany. Wtedy trzeba mieć w sobie dużo siły, i właśnie o sile i o miłości jest ta książka.
    co-przeczytalam.blogspot.com

  8. 5 na 5

    Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po lekturze Dziecka wspomnień. Ta książka to moja pierwsza, ale na pewno nie ostatnia przygoda z Wydawnictwem Kobiecym. Publikacji autorki, Steeny Holmes, również wcześniej nie znałam. Przeżyłam szok. Myślałam, że sięgam po „standardową literaturę obyczajową”. Nic bardziej mylnego. Wydawnictwo przysłało mi świetną powieść psychologiczną, o której długo nie można przestać myśleć.

    Diane i Brian to młode, kochające się małżeństwo. Oboje robią kariery, wspinając się po kolejnych szczeblach korporacyjnych drabin. Choć pobrali się kilkanaście lat temu, wciąż nie mają dziecka. Kobieta pragnie potomstwa, ale panicznie boi się macierzyństwa. Nie potrafi zapomnień o mrocznej przeszłości i o losie własnej matki… Gdy okazuje się, że jest w ciąży, Brian nie posiada się ze szczęścia. Troszczy się o żonę i planuje przyszłość małżeństwa. Kupuje dom, organizuje przeprowadzkę, do minimum ogranicza pracę. Tuż przed porodem dostaje awans i musi wyjechać do Londynu. Ma nadzieję, że zdąży wrócić na czas.

    Mija rok. Diane z pomocą niani wychowuje córeczkę. Mimo wcześniejszych obaw jest w niej bezgranicznie zakochana. Niestety, przy Diane i malutkiej Grace wciąż nie ma Briana. Młoda mama obsesyjnie wręcz boi się o dziecko. Z czasem zauważa, że wokół dzieją się niepokojące rzeczy, które sugerują, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje.

    Powieść podzielono na rozdziały. W części z nich narratorem jest Diana. Opowiada o teraźniejszości, dzieląc się przeżyciami związanymi z opieką nad Grace i rozłąką z ukochanym mężem. Stopniowo poznajemy historię kobiety, a elementy tworzą naprawdę mroczną układankę.

    Pozostałe rozdziały, mimo że narracja jest prowadzona w trzeciej osobie, przedstawiają losy małżeństwa z perspektywy Briana. Czytelnik śledzi punkt widzenia mężczyzny od momentu wieści o ciąży aż do wyjazdu do Anglii.

    O Dziecku wspomnień trudno zapomnieć. Steena Holmes porusza temat miłości i macierzyństwa. Stopniowo odsłania kulisy wydarzeń z teraźniejszości, o których mówi Diane. Choć Steena Holmes powoli przedstawia bohaterów i ich świat, dając czytelnikowi pewne sygnały, finał zaskakuje, miażdży. Psychologiczne partie trudno przewidzieć. Na oczach czytelnika szczęście staje się obsesją.

    Bez wątpienia powieść wyzwala potężną dawkę emocji. Wzruszenie miesza się ze wzburzeniem, nadzieja ze strachem, zrozumieniem z potępieniem. Ciężko jednoznacznie ocenić postawę postaci, zwłaszcza Diany. Jedni będą ją surowo oceniać i nienawidzić, inni współczuć i starać zrozumieć. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy.

    Wydawnictwo Kobiece publikuje książki kobiet dla kobiet. Dziecko wspomnień idealnie wpisuje się w ten schemat z jedną uwagą – moim zdaniem ta powieść jest przeznaczona dla dojrzałych kobiet. Nie da się jej przeczytać szybko. Zmusza do refleksji, każe się zatrzymać. Emocjonalna czytelnicza uczta gwarantowana.

    http://www.dropsksiazkowy.blogspot.com

  9. 4 na 5

    Książka Steeny Holmes już teraz zdobyła sobie duże grono fanów. Chociaż do jej oficjalnej premiery pozostało 12 dni powieść nagradzana jest samymi wysokimi ocenami. Sama nie mogłam się doczekać poznania tej historii. Liczyłam na powieść chwytającą za serce, taką od której nie będę mogła i nie będę chciała się oderwać. Pragnęłam opowieści przy której polecą łzy. Taką, którą zapamiętam na długo.
    I co? I dostałam ją.

    Matczyna miłość jest cierpliwa i wielkoduszna,
    Tam gdzie inne jej rodzaje są płoche;
    Nigdy nie zawodzi ani nie słabnie.
    Nawet gdy serce pęka.


    Helen Steiner Rice

    Dziecko wspomnień przedstawia historię Diany i Briana. Są oni szczęśliwym małżeństwem rozumiejącym się bez słów. Ich kariery kwitną w najlepsze i wydaje się, że nic im już nie brakuje! Tutaj mają trochę odmienne zdanie. Kiedy okazuje się, ze Diana jest w ciąży.. cóż, nie jest tym zachwycona. W przeciwieństwie do Briana, który nie posiada się z radości. Poza utratą ukochanej pracy i kompletnych zmian w życiu za zachowaniem Diany stoi również mroczna tajemnica z przeszłości, która budzi w niej prawdziwy strach. Powiem szczerze, że uwielbiam ten wątek. I chociaż od początku domyślałam się zakończenia historii nie przeszkodziło mi to w czytaniu z ogromną zaciętością!

    Jak mocno człowiek przeżywa stratę? Jakie są granice ludzkiego umysłu? Odpowiedzi na te pytania na pewno znajdziecie w książce. Nie wiem czy Was zadowolą. Mnie po części przeraziły.
    Od samego początku wgryzłam się w styl autorki. Okazał się lekki i prosty więc strony znikały w mgnieniu oka. Idealnie czułam wszystkie emocje. Zagubienie, determinację i matczyną miłość.
    Na pytanie czy podziwiałam Dianę czy raczej nią gardziłam ciężko opowiedzieć bez spoilerowania książki. Powiem tylko tyle, że podziwiam siłę miłości. Nie tylko tej matczynej ale ogólnie. Niesamowite jest jak uczucia sterują naszym umysłem i jakie obrazy potrafią zaszczepić nam w głowie.

    Znalazła się jednak rzecz, która nieco zmieniła moją ocenę końcową. Książka słowo po słowie wzbudzała ciekawość, namawiała do odkrywania tajemnicy. Byłam już na skraju wyczerpania i liczyłam na przedstawienie zakończenia tej historii tak, żeby fajerwerki strzelały. Niestety „wyjaśnienie” zostało całkowicie pozbawione tej magicznej powłoki. Zostało nam zwyczajnie rzucone pod nogi. Takie przynajmniej ja miałam odczucie.

    Niemniej jednak Dziecko wspomnień wzbudza w czytelniku fale emocji. Skłania do refleksji i przede wszystkim ukazuje zdumiewającą historię. Niezależnie od tego w jakim jesteś wieku. Czy jesteś matką lub też nie. Polecam sięgnąć po tą książkę, gdyż Steena Holmes perfekcyjnie ukazuje nam jak silna jest miłość.

  10. 5 na 5

    Rodzina czy świetnie rozwijająca się kariera? Wiele osób staje przed podobnym wyborem. Boi się nieznane, ale gdy ta obca sytuacja staje się naturalna, nie chce wypuścić szczęścia z rąk. Tylko co zrobić, jeśli tylko my odczuwamy dziwną radość, a wszyscy wokół zachowują się nader specyficznie?

    Diana i Brian spodziewają się dziecka. Minęło dziesięć lat od ich ślubu, ale tylko Brian cieszy się z ciąży żony. Choć nie jest to idealny moment na powiększenie rodziny. Mężczyzna musi wyjechać do pracy za granicę, a Diana właśnie otrzymała awans. Dodatkowo niepokoi ją jej własna przeszłość. Mija rok. Mała Grace jest wszystkim dla swojej matki, jednak gdzie podziewa się Brian? Ten sam, który niecierpliwie czekał na narodziny malucha. Dlaczego Diana ciągle musi korzystać z pomocy niani, ciągle roztaczającej nad nią ochronny parasol? Przed czym ją broni?

    To specyficzna książka. Sięgając po nią spodziewałam się prostej w odbiorze obyczajówki, najprawdopodobniej traktującej o depresji poporodowej i związanej z nią konsekwencjami. Jednak już w trakcie czytania domyśliłam się, że istnieje jakieś głębsze dno, a z każdą kolejną stroną tajemnice narastały. Tylko nie mogę już sklasyfikować „Dziecka wspomnień” do konkretnego gatunku. Ich mnogość szokuje! W pozytywnym tego słowa znaczeniu, gdyż Steena Holmes pokazała naprawdę świeży pomysł na przedstawienie tematyki macierzyństwa. Powieść skończyłam szybko, bo jak najprędzej pragnęłam dowiedzieć się, czy moje przypuszczenia okazały się słuszne. Były, ale tylko w połowie. Co mnie ucieszyło, bo jakoś nie lubię znać zakończenia w połowie, wówczas odczuwam, że jest w tym jakiś banał. Tym razem mile mnie zaskoczono. Bardzo wciągająca powieść, z dużą dozą emocjonalności. Niepokój o los bohaterów towarzyszy od samego początku.

    Cały czas pompuje się balonik niepewności. Aby zbić czytelnika z nóg rozwiązaniem zagadki — dlaczego niania Nina bardziej opiekuje się młodą matką, a nie dzieckiem? Nina wzbudzała we mnie jakąś antypatię. Podejrzewałam tę postać o różne niecne zamiary, aby w efekcie ją polubić. Taki psychiczny roller coaster serwuje autorka. Wszystko może się zmienić. Podobnie rzecz ma się z Brianem. Dlaczego milczy i niezbyt interesuje się żoną? Czy ma kochankę? W pewnym momencie już zaczęłam łączyć z nim Ninę. Jaka okazała się prawda, dowiecie się sami, ale gwarantuję, że będziecie zdziwieni losami bohaterów. Będąc pisarką, sama bym na to nie wpadła.

    Podobno wiele książek aktualnie tworzy się z pomysłem na przyszły scenariusz. Przyznam, że o tym właśnie pomyślałam w trakcie lektury „Dziecka wspomnień”. To historia świetnie nadająca się na dobry film. Mogący poruszyć publikę. I tak szczerze, tylko czekam na sygnał, że prawa do ekranizacji zostały zakupione. Przed oczami pojawiają się gotowe sceny. Strony aż kipią od różnorakich uczuć, dlatego można uznać tę pozycję za dość przytłaczającą i należy wybrać na nią odpowiednią chwilę. Wówczas wybierzemy z niej to, co najlepsze.

    Styl Holmes charakteryzuję się prostotą, która ładnie współgra z fabułą. Czasem kwieciste style zasłaniają sobą akcję, w tym przypadku będącą osią całości. Spodobało mi się do tego stopnia, że trochę żałuję, iż powieść nie należy do tych najgrubszych. Choć może tak właśnie miało być, a przesadne rozszerzanie byłoby zbędne? Narrację poprowadzono z różnych perspektyw, ale raczej nikt nie powinien mieć problemu ze zrozumieniem miejsca i czasu. Autorka musiała włożyć mnóstwo pracy, aby nadać książce ostateczny rys, bo sądzę, że również twórca mocno przeżywa perypetie swoich bohaterów. A Diana to postać wzbudzająca współczucie, chęć pomocy tej osamotnionej w tragedii kobiecie.

    „Dziecko wspomnień” jest pozycją idealną dla osób lubiących trudne tematy, mających chęć na głębszą analizę i nie bojących wzruszeń. Jeśli zdecydujecie się na przeczytanie, to bądźcie gotowi na późniejsze refleksje, towarzyszące nawet przez kilka dni.

  11. 5 na 5

    Nie wiem czego się spodziewałam zaczynając Dziecko wspomnień, ale na pewno nie tego, co zaserwowała mi autorka.

    Historia prowadzona jest równolegle z dwóch punktów widzenia. Pierwszy należy do Briana, który po wiadomości, że jego żona jest w ciąży szaleje ze szczęścia. Jednak Diana nie jest tym faktem aż tak zachwycona. Dali sobie 10 lat bez dzieci, a teraz ma się ono pojawić, właśnie teraz, kiedy oboje są u szczytu kariery. Brianowi wkrótce przyjdzie wybierać między rodziną a karierą z wyjazdem do Londynu.

    Drugi punkt widzenia należy do Diany. Jest zupełnie inny, pisany w pierwszej osobie zupełnie jak pamiętnik. Diana też wydaje się zmieniona. Jest już matką malutkiej Grace, która sprowadziła do jej życia szczęście. Nie może pojąć, jak wcześniej mogła żyć bez dziecka. Jednak jej męża wciąż nie ma w domu. Ze zniecierpliwieniem czeka na jego powrót.

    Od samego początku czułam w tej historii jakiś swoisty niepokój i obawę o losy bohaterów. Coś mi nie pasowało w Dianie. W historii Briana jest kobietą sukcesu, silną, niezależną i stojącą na czele wielkiej firmy. Natomiast po porodzie jest zupełnie inna. Boi się o życie córeczki, nie chce jej pokazać światu i zostawić ją samą. Dodatkowo wszystko wydaje się dziwne i trochę nierealne. Gdzie jest jej mąż i dlaczego zatrudniona niania zdaje się bardziej opiekować matką niż dzieckiem?

    Bohaterowie są bardzo prawdziwi, pełnokrwiści i niesamowicie sympatyczni. Ciekawy jest wątek przeszłości Diany w którym występują lekkie elementy kryminalne, a których się nie spodziewałam. Jednak największy nacisk jest położony na problem psychologiczny jakim jest psychika kobiety przed i po porodzie, depresja i psychoza poporodowa. Przez całość powieście napięcie i niepokoje narastają aż w końcu musiało się coś zdarzyć. Wtedy przeżyłam szok i się zalałam łzami. Nie spodziewałam się, że ta książka wywrze na mnie taki wpływ i obudzi tyle emocji. Jest to pozycja bardzo zaskakująca, wzruszająca, piękna, ale też niepokojąca. To znakomite połączenie powieści obyczajowej z elementami psychologicznymi, którą pochłoniecie w jeden wieczór.

    latajace-ksiazki.blogspot.com

  12. 5 na 5

    „Jednakże to, czego chciałam, i to, do czego byłam zdolna, to dwie zupełnie różne rzeczy… jakbym miała w głowie hamulec… albo jakbym się chowała za maską, której chyba wcale nie chciałam nosić.”

    Książka, której jeszcze bardzo długo nie zapomnę, wciąż będzie wdzierać się w moje myśli, skłaniać do obierania różnych kierunków dociekań, poddawania się odmiennym perspektywom, refleksjom nad tym, jak bardzo strata może okazać się dojmująca, nieobliczalna, paniczna i ostateczna. Powieść głęboko przenika przez czytelnika, wyzwala potężną dawkę emocji, wzruszenia, wzburzenia, niezwykle skrajnego odbioru osób i wydarzeń. Główną bohaterkę można polubić lub się do niej zniechęcić, współczuć jej lub surowo osądzać, odrzucać jej postawę lub starać się ją zrozumieć. Ale czy jest możliwość, aby wszystkie te odczucia pojawiły się jednocześnie, akumulowały się w naszym sercu i odwoływały do rozsądku? Wciągający i sugestywny styl, wrażliwość i wyczucie, intensywność i siła przekazu. Doskonałe zrozumienie pewnych obsesji i namiętności, wyśmienite odmalowanie bólu, cierpienia, zaprzeczenia i wyparcia. Książkę pochłonęłam w błyskawicznym tempie, nie potrafiłam się od niej oderwać, porwała mnie swoim klimatem i wydźwiękiem, pozostawiła z uczuciem wielkiej satysfakcji czytelniczej. Bardzo się cieszę, że miałam okazję się z nią zapoznać, jedna z ciekawszych propozycji czytelniczych z literatury współczesnej, jakie ostatnio trafiły w moje ręce.

    Diane i Brian to bardzo udane małżeństwo, są szczęśliwi i radośni, świetnie realizują się w pracy zawodowej, znajdują czas dla siebie i spełnianie własnych marzeń. Wiadomość, że Diane jest w ciąży staje się przełomowa w ich życiu i związku. Więcej nie zdradzę, aby nie psuć przyjemności zaczytania, to trzeba samemu stopniowo odkrywać, zbyt wiele zależności i subtelnych znaków, aby wyprzedzać czy podpowiadać. Autorka wyśmienicie wciąga w psychologiczne odtwarzanie skrawków przeszłości, ich dramatyczny odcień, interpretację tego, co już zdążyła przed nami odsłonić, oraz snucie przypuszczeń, co jeszcze czeka na odkrycie i ujawnienie. Wyłapujemy symptomy zapowiadanych zdarzeń, ich niepokojący charakter i odcień, z fragmentów staramy się zbudować całość, która wcale nie jest wyrazista i oczywista. W miarę kolejnych rozdziałów, odsłaniają się kulisy prawdy i nieznane okoliczności, przeżywamy wiele chwil zwątpienia, ciężko przyswajamy zaskakujące informacje, ale również coraz mocniej odbieramy potęgę miłości, jej charakter i źródła. Poddajemy się atmosferze niepewności i złowrogich przeczuć, jednocześnie dostrzegamy światełko nadziei, ufności i wiary w mądrość losu. Historia, która niewątpliwie może stać się inspiracją do nakręcenia fascynującego filmu. Nie przeoczcie tego tytułu, warto po niego sięgnąć, na mnie zrobił oszałamiające wrażenie.

    bookendorfina.blogspot.com

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Cię zainteresować…