Wydawnictwo Nowej Ery
BOK: +48 739 200 932

Ms. Manwhore

Wydawnictwo: Ms. Manwhore
4.17 na 5
(6 opinii klienta)

34.90  22.90 

Ponownie w sprzedaży od 24.05.2017 Oto ostatnia część namiętnej serii Katy Evans. Love story, które spowodowało szybsze bicie serca u niejednej czytelniczki, wybucha na nowo. Jaką niespodziankę los przygotował Malcolmowi Saintowi i Rachel Livingston, czyli najmodniejszej parze w Chicago?

1618 w magazynie

SKU: 9788365506443 Kategoria: Tagi: , , , , Product ID: 21622

Opis

PIORUNUJĄCY FINAŁ SERII, KTÓRA ZAINSPIROWAŁA NIEJEDNĄ KOBIETĘ DO ODROBINY SZALEŃSTWA

 

Oto ostatnia część namiętnej serii Katy Evans. Love story, które spowodowało szybsze bicie serca u niejednej czytelniczki, wybucha na nowo. Jaką niespodziankę los przygotował Malcolmowi Saintowi i Rachel Livingston, czyli najmodniejszej parze w Chicago? Choć od początku była między nimi niewiarygodna chemia, w pewnym momencie zawisł nad nimi cień mrocznych tajemnic. Jednak pasja i pożądanie zwyciężyło.

Jak skończy się ta historia?

Czy najbogatszy i cieszący się ogromną sławą przystojniak w końcu się ustatkuje?

A może jedna kobieta to za mało?

Ostateczne decyzje zostaną podjęte. Ms. Manwhore to oszałamiające zakończenie serii.

 

JAK ZAKOŃCZY SIĘ HISTORIA OBŁĘDNIE PRZYSTOJNEGO PLAYBOYA I DZIENNIKARKI, KTÓRA JEST NIEWINNA TYLKO Z POZORU?

Autor

EAN

ISBN

Wydawnictwo

Tłumaczenie

Rok wydania

Oprawa

Format

Liczba stron

6 opinii dla Ms. Manwhore

  1. 4 na 5

    Rachel i Malcolm mają za sobą trudne chwile. Teraz mają nadzieję za „żyli długo i szczęśliwie”. Pragną być już na zawsze razem. Rachel marzy, by stać się panią Saint i złożyć przysięgę wierności ukochanemu. Malcolm pragnie dla swej kobiety wyprawić iście bajkowy ślub. Przygotowania do najłatwiejszych nie należą. Rachel bardzo brakuje obecności ojca, wie, że nie poprowadzi jej on do ołtarza. Do tego pełno zawistnych fanek Malcolma nie wróży im szczęścia na różnych portalach. Jednak, czy miłość nie zwalczy wszelkich przeciwności?

    Tym razem króciutka książka, ponownie przenosi nas do chicagowskiego świata milionera i dziennikarki, których historię opowiedziały dwa poprzednie tomy. W tej części autorka zaserwowała finał bajkowej historii Rachel, która znalazła swojego księcia i uczucie, o którym marzy wiele kobiet.

    Ms. Manwhore to piękne, choć może trochę zbyt słodkie i mało emocjonujące zakończenie trudnej historii Rachel i Sainta. Jest to już niestety pożegnanie z tymi wspaniałymi bohaterami. Autorka najwyraźniej postanowiła zakończyć je słodko, słodko, słodko… Jak dla mnie zbyt słodko. Zabrakło mi tego co w poprzednich częściach, czyli niespodzianek, problemów, trudności, głębszych relacji… Nie ma tu wielkich porywów serca i wielkich namiętności.

    Warto jednak przeczytać tę książkę, bo jest ona, mimo wszystko pięknym zakończeniem cudownej historii Malcolma i Rachel, pełnym świec, kwiatów i miłości. Jest także po części wprowadzeniem do kolejnej książki opowiadającej o Ginnie i Tahoe.

  2. 3 na 5

    Tę oraz inne recenzje możecie przeczytać na http://www.swiat-ksiazkowych-recenzji.blogspot.com

    Autor: Katy Evans
    Tytuł: Ms. Manwhore
    Cykl: Manwhore (tom 2.5)
    Ilość stron: 179
    Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
    Cena: 34,90 zł

    „Jesteśmy w domu. My. Nie on, nie ja. My. Tu będzie nasz dom.”

    Uwielbiam cykl Manwhore, uwielbiam Malcolma Sainta, ale litości czemu autorka pokusiła się o napisanie czegoś takiego? Z całym szacunkiem, ale niestety tutaj posypią się iskry.

    Malcolm Saint, przystojny i bogaty właściciel jedenej z największych firm w Chicago oświadcza się młodej Rachel Livingston, którą poznał podczas jej wywiadu, który miał go zdemaskować. Wszelkie kłótnie, nieporozumienia poszły w niepamięć. Czy los pozwoli im zakończyć swoją walkę z napisem „Happily ever after”?

    I tu na tym powinnam zakończyć pisanie o tej książce. Tak naprawdę nie mam pojęcia dlaczego powstał ten pół tom. Owszem pamiętam, że gdy pisałam o drugim tomie chciałam kontynuacji, ale spodziewałam się czegoś innego, jakiegoś zwrotu akcji, jakiejś przeszkody z którą Rachel i Malcolm musieliby się zmierzyć. W zamian dostałam prawie 180 stron słodkiego pierdzenia o miłości, o przygotowaniach do ślubu i ich abstynencji we współżyciu, po to by mieć idealną noc poślubną (serio?). Wybaczcie mój kolokwialny język i tom, ale inaczej nie potrafię w tym przypadku tego określić.

    Super, miłość wygrała i bardzo fajnie, ale myślę jednak że było to zupełnie niepotrzebne. Rozumiem zwieńczenie historii i tak dalej, zamknięcie tematu o Malcolmie i Rachel, po to by kolejna książką czyli „Ladies Man” była minimalnie powiązana z nimi. Jednak wolałabym gdyby to było w drugim tomie, pal licho więcej stron, ale byłaby to całość, spójna i z sensem. Teraz jestem rozczarowana.

    Mimo to dwa pierwsze tomy Wam polecam, bo są naprawdę dobre, jest to historia z ciekawym wątkiem.

  3. 5 na 5

    Trudno mi przyznać, że to niestety już ostateczne pożegnanie z ukochanym Saintem i wspaniałą Rachel. Z wielką chęcią dowiedziałabym się, jak życie dla tej dwójki potoczy się dalej i choć w tej historii zostało powiedziane już wszystko, to osobiście czuję ogromny niedosyt, a ostatnia część była tą najbardziej przewidującą.

    „Ms. manwhore” to zakończenie burzliwej oraz elektryzującej historii o nieziemsko przystojnym i jakże bogatym Malcolmie Saintcie oraz Rachel Livingstone. Książka posiada tylko 179 stron, co dla mnie było ogromnym rozczarowaniem, jednak nie brak w niej kuszących opisów, które przyprawiają o dreszcze i gęsią skórkę. Twórczość Katy Evans jest dla mnie bliska.

    Autorka udowadnia, że miłości przepełniona erotyzmem i wieloma sekretami wcale nie musi być zła, wystarczy tylko silne uczucie i chęć by odbudować na nowo w sobie to, co najważniejsze. Książka napisana została lekkim oraz przyjemnym językiem, co nadaje jej przyjemny do odczytu tekst. Szkoda mi rozstawać się z bohaterami, którzy zostali stworzeni od podstaw doskonale z krwi i kości. Od pierwszych stron porywają nasze serca i zaskarbiają przyjazne i ciepłe uczucia. Moje serca najbardziej ubolewa z straty Malcolma, którego opisy sprawiają, że każda kobieta nie zostaje obojętna. Szarmancki, elegancji, dobrze wychowany, a dodatkowo budzą się w nim diabelskie emocje, jeśli chodzi o relacje z kobietami, a szczególnie Rachel. Obie postacie początkowo skryte w sobie teraz odnalazły w sobie więź, która pozwala na doskonałą komunikacje. Trudno opisywać „Ms.manwhore” bez spoilerów, a tym bardziej bez emocji bo to bowiem zadanie nie do wykonania.

    Polecam każdemu, kto żyje w głębokiej symbiozie z literaturą kobiecą, a także gorącymi romansami. Każdy poznający ową historie przez długi czas nie zapomni o tym, co czuł po jej odłożeniu. „Ms.manwhore” to historia pełna uwikłanych sytuacji, gorącej miłości i dwójce zagubionych tak bardzo różnych od siebie dusz, które po wielu przeciwnościach się odnalazły. To dotychczas chyba najgorętsza para w erotykach jakie czytałam.

    Autor: Katy Evans
    Tytuł:”Ms. manwhore”
    Gatunek: Romans
    Wydawnictwo: Kobiece
    Moja ocena: 8.5/10

  4. 5 na 5

    „Piorunujący finał z Malcolmem Saintem w roli głównej, który skradł serce niejednej kobiecie.”

    „Ms. Manwhore” to wspaniałe zwieńczenie historii o Malcolmie Saintcie i Rachel Livingstone. Jest to krótka, bo niespełna dwustustronicowa książka, ale dzięki niej kolejny raz możemy wkroczyć do świata pięknej miłości, zmysłowej namiętności i gorącego pożądania. To idealny finał tej bajkowej historii i każdy, kto przeczytał dwa wcześniejsze tomy, będzie w pełni usatysfakcjonowany tym zakończeniem. Osobiście uwielbiam, gdy autorzy dopisują takie krótkie zakończenia i kiedy jeszcze raz mogę spotkać się bohaterami, których polubiłam i poznać ich dalsze losy, bez dramatów, problemów i trosk.

    Katy Evans kolejny raz urzekła mnie swoim lekkim stylem, kolejny raz pokazała mi, jak piękna potrafi być miłość i kolejny raz zauroczyła mnie swoją historią. Książkę czyta się zdecydowanie zbyt szybko, ponieważ już od pierwszej strony zostajemy wciągnięci w wir przygotowań do wielkiego dnia, który na zawsze odmieni życie bohaterów. Autorka bardzo ciekawie poprowadziła główny watek i z bólem serca muszę stwierdzić, że żal mi się rozstawać z Malcolmem, bo to bohater, który niespodziewanie wkradł się do mojego serca i pewnie już tam zostanie. Jednak uważam, że ta „książeczka” to idealne pożegnanie z Rachel i Malcolmem i mam nadzieję, że może jeszcze ich spotkam w kolejnej książce z tej serii, która będzie o ich przyjaciołach.

    Podsumowując, jest to książka pełna pasji, namiętności i pożądania. Każdy, kto poznał historię tej dwójki bohaterów, powinien ją przeczytać. Ja spędziłam przy niej wspaniałą godzinę i razem z Rachel i Malcolmem przeżywałam ich najważniejszy dzień w życiu. Żal mi się z nimi rozstawać, ale to naprawdę idealne zakończenie, które spodoba się każdemu i będziecie zadowoleni, że wraz z nimi uczestniczyliście w tej cudownej podróży.

    Gorąco polecam!

    P.S. Zakochałam się w okładce! Jest po prostu cudowna!

    Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

  5. 5 na 5

    Najpiękniejsze uczucia to te, które są najbardziej szczere, uczciwe, płynące prosto z serca człowieka. Nie są owiane nutą fałszu, zazdrości i naznaczone nienawiścią. Są niewinne, ale potężne. Powodują uśmiech na twarzy, ciepło na duszy i bezpieczeństwo, dużo bezpieczeństwa.

    Co słychać u ulubionej pary w Chicago?
    Fanki Sainta niepocieszone, pełne frustracji i nienawiści do Rachel. Życzą im szybkiego rozstania i wszystkiego co najgorsze. Panowie się cieszą, że wreszcie w klubie będą mogli wyrywać kobiety skoro Saint nie stanowi dla nich zagrożenia.
    A przed Rachel nowe wyzwania… ślub, który jest sprzeczny z wizją narzeczonego, intercyza, o której do tej pory nie myślała, widmo Victori i odczuwalny brak ojca. Jednak ma przy sobie najbliższych i życzliwych ludzi, którzy pomagają jej przejść przez te najbardziej emocjonalne chwile.

    Powiem Wam, że jestem niepocieszona. Ms. manwhore ma tylko 179 stron! Dużo? Mało? Z jednej strony fajnie, że mamy kontynuację, z drugiej szkoda, że tak krótką. Tak, tak… kobiecie się nie dogodzi.

    Ms. manwhore jest takim balsamem na dusze, wisienką na torcie, finałem. Ukazuje wszystko co najpiękniejsze, najbardziej delikatne. Jest finałem cierpliwości i oddania. Jest ciepła w uczucia, miłość, wierność, oddanie, przyjaźń… Jest bogata w te wszystkie wartości, o których my tak często zapominamy lub ich nie doceniamy.
    Ostatnia część przygód Sainta i Rachel jest zdecydowanie najspokojniejsza. Z resztą nie oszukujmy się ile czytelnik jest w stanie wytrzymać? Ile tym bohaterom można rzucać kłody pod nogi? Dlatego ja cieszę się, że ta część ma właśnie taki harmonijny charakter. Ufff… tym razem moje serce nie umiera, moja dusza się raduje. Mam uśmiech na twarzy.

    „(…) i to jest moje ulubione miejsce. Home base w baseballu, okno cyklonu, nieruchomy środek Ziemi, wokół którego wszystko się obraca. Właśnie tutaj. W tych ramionach. Ramionach tego jedynego mężczyzny. Moje miejsce, do którego wracam po orbicie. Moje miejsce, w którym się śmieję, kocham i grzeszę.”

    Nasi bohaterowie wreszcie dorośli, stali się bardziej pewni siebie wzajemnie i uczucia którym się darzą.

    Powiem tak… spodziewałam się po tej części znacznie innego obrotu wydarzeń. Sporo wątków zostało jeszcze otwartych dlatego byłam przekonana, że ta część będzie zarówno kontynuacją jak i zakończeniem jeszcze otwartych spraw. Autorka postawiła jednak na całkiem inny przebieg wydarzeń. Może to i dobrze? Czasami tworzenie fabuły na siłę mija się z celem tym bardziej, że przygoda Rachel i Sainta miała początkowo zakończyć się na drugim tomie.
    Książka w sam raz na jeden wieczór – lekka i przyjemna.

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Cię zainteresować…