Wydawnictwo Nowej Ery
BOK: +48 739 200 932

365 dni bez zapałek

Wydawnictwo: 365 dni bez zapałek
5.00 na 5
(2 opinie klienta)

39.90  25.90 

Inspirująca i wzruszająca opowieść Claire Dunn, która podejmuje decyzję o rzuceniu pracy, lukratywnej posady i wygodnego życia i spędzeniu całego roku w zupełnej dziczy, w ramach programu surwiwalowego. Przeżyj z nią 365 dni z dala od cywilizacji!

543 w magazynie

SKU: 9788364645389 Kategoria: Tagi: , , , Product ID: 15256

Opis

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się nad tym, aby uciec od cywilizacji i spędzić 365 dni w całkowitej dziczy? Wydaje się niewiarygodne? Jeśli tak, poznaj historię kobiety, która zdecydowała się na roczny pobyt w australijskim buszu, by zmierzyć się  nie tylko z naturą i jej żywiołami, ale także z własnymi słabościami…

Wypalona zawodowo Claire Dunn podejmuje decyzję o rzuceniu pracy, lukratywnej posady i wygodnego życia i spędzeniu całego roku w zupełnej dziczy, w ramach programu surwiwalowego. Nie spodziewa się jednak tego, co przeżyje, kiedy znajdzie się w swoim nowym domu – w buszu, w  którym zagrożenie czyha na każdym kroku, a dzień w dzień trzeba walczyć o schronienie, wodę, ogień i jedzenie.

Opowieść Claire odsłania się przed czytelnikiem na tle zmieniających się pór roku. Bohaterka przybywa do buszu latem – jest jeszcze wtedy pełna optymizmu i ideałów, ale wkrótce staje przed ogromnymi wyzwaniami natury fizycznej: sama musi sobie zbudować schronienie, uchronić się przed okropnymi insektami i rozpalić ogień, nie mając przy sobie nawet jednej zapałki. Kiedy jednak lato się kończy, Claire doświadcza załamania nerwowego. Czy uda się jej wytrwać? Czy uda jej się nawiązać więź z własnym wnętrzem, by odnaleźć sens życia?

365 dni bez zapałek tchnie specyficznym urokiem i głęboką mądrością. To opowieść kobiety, która wyrusza na poszukiwanie własnego „ja”, by całkowicie odmienić swoje życie.

Uwaga. Książka zawiera wkładkę z kolorowymi zdjęciami dokumentującymi walkę autorki ze wszystkimi żywiołami!

365 dni bez kontaktu z cywilizacją… Sprawdź, jak to jest…

„Odważna, trzymająca w napięciu książka… Opowieść Claire wciąga od pierwszej strony… Niesamowita lektura!”
– Anne Deveson

2 opinie dla 365 dni bez zapałek

  1. 5 na 5

    „Byłam niczym marionetka, która nagle odkryła, jak silnie związana jest z poruszającym ją lalkarzem.”

    Niezwykle interesujący i motywujący sposób wybrała autorka, aby osiągnąć spokój, równowagę i harmonię w życiu. Przebywanie przez rok w dzikim australijskim buszu, tak aby móc jak najgłębiej zajrzeć w siebie, popracować nad własnym ego, to skrajne i ekstremalne rozwiązanie, ale jakże ekscytujące i barwne. Z wielkim podziwem i uznaniem czytałam zapiski Claire, urzekła mnie prawdziwość tej fascynującej przygody, surowość porządku przetrwania, intensywność okresów zwątpienia, załamania i kryzysu, ale także rosnącej wewnętrznej siły, zrozumienia i akceptacji własnego rytmu duszy. Dlaczego tłumionym przez wiele lat emocjom tak łatwo jest zasłonić prawdę o nas samych? Jak pokonać własne słabości i wykorzystać swój potencjał? Gdzie kończy się ślepe parcie w stronę celu a zaczyna świadome płynięcie z prądem serca? Czy faktycznie rozszerzając naszą świadomość wzbogacamy zdolność odczuwania i wyzwalania uczuć?

    Życie w dzisiejszych czasach cechuje wieczny pośpiech, nieustanna pogoń, nakładające się na siebie zadania, których wykonanie obarczone jest presją upływającego czasu, nie znajdujemy chwil na pełną satysfakcję z osiągniętego sukcesu. Okazuje się, że coś co kiedyś było wielką pasją teraz może nas zasadniczo ograniczać w dalszym rozwoju, działać destrukcyjnie na psychikę i pozbawiać zapału do działania. Odczuwamy wówczas efekt wypalenia, wyczerpania cielesnego, duchowego i uczuciowego. Dlatego tak istotne znaczenie mają naturalne przerwy przeznaczone na rozmowę z samym sobą, podczas których dociekamy wiedzy i prawdy o sobie, poszukujemy mądrości w postępowaniu, odkrywamy własne ego i wypracowujemy z nim porozumienie. Autorka uświadamia nam, że pełny spokój uzyskać możemy dzięki obserwacji przyrody, prób jej zrozumienia, czerpania z niej wzorców i uczenia się od niej. Nawet nuda samotnego życia w buszu nabiera sensu, zagłusza strach, zachęca do samokrytyki i wątpliwości, konieczności uzasadnienia swojego istnienia. Zostawiając świat zewnętrzny Claire przestraja zmysły na wyższe częstotliwości i mierzy się z wewnętrznym mrokiem.

    Czterem porom roku towarzyszą zasadnicze aspekty przetrwania – schronienie, woda, ogień i pożywienie. Śledziłam zaangażowanie autorki, wielką determinację, cierpienie fizyczne i psychiczne, radość z odkrywania siebie, zaspakajanie potrzeby ciekawości i zrozumienia otaczającego ją świata, a do tego zajmujące opisy australijskiej fauny i flory. Książkę wspaniale się czyta, przekonuje nas swoją szczerością, prawdziwością, otwartością i naturalnością. Zagłębiając się w nią czujemy, że oprócz historii Claire towarzyszą nam z wielką intensywnością także nasze życiowe retrospekcje, zastanawiamy się jak to wygląda z naszej perspektywy, jakie związane są z tym konsekwencje i zależności. Mocno zrelaksowałam się przy tej publikacji, przyglądałam się silnemu odczuwaniu przez autorkę naprzemienności wyciszenia i ekscytacji, zrozumienia i bezradności, zaufania i zawodu. W pewien sposób i ja zajrzałam w głąb siebie, inicjując odnalezienie odpowiedzi na wiele pytań od dłuższego czasu domagających się mojej uwagi.

    bookendorfina.blogspot.com

  2. 5 na 5

    Uwielbiam książki będące zapisem i relacją z podróży niezależnie od jej kierunku i celu. Zawsze podziwiałam i darzyłam szacunkiem ( i oczywiście nadal tak jest ) osoby, które samotnie żeglują po wodach oceanu, wspinają się na najwyższe szczyty i budowle świata, przemierzają dżungle, lasy, pustynie i inne egzotyczne miejsca. Ci ludzie podejmują ryzyko, kierują się odwagą i determinacją, a zarazem ciekawością. Narażają swoje zdrowie i życie, bowiem w czasie wyprawy tak naprawdę muszą walczyć o każdy następny dzień. Ale również toczą bitwę ze samym sobą, swoimi słabościami, strachem i bólem.

    Zapewne każdy lub prawie każdy z nas nie raz pomyślał o tym, żeby uciec od problemów, kredytów, ludzi bądź miejsc. Krótko mówiąc od rzeczywistości, która czasami nas przytłacza. Udać się na bezludną wyspę, pobyć w samotności i zastanowić się nad naszym życiem. Niekiedy taka wyprawa staje się naszym marzeniem, który z różnych powodów nie może być zrealizowane. Pragniemy oderwać się od narzuconych nam schematów, planów, relacji. Chcemy robić to, na co mamy ochotę i sami decydować o czasie, w którym tego dokonamy.

    „365 dni bez zapałek” jest zapisem autorki z rocznego pobytu w australijskim buszu. Claire Dunn przez wiele lat pracowała jako aktywistka, która walczyła w obronie lasów. Pisała petycje, udzielała przed kamerami komentarzy dotyczących realizowanych protestów. Jej miłość do natury, lasów zaczęła się kiedy związała się z Danielem. Wspólnie szkicowali plany ratowania lasów, uczestniczyli w wiecach, jeździli na wycinki drzew i dokumentowali łamanie praw, które regulowały gospodarkę leśną, a następnie przekazywali dane odpowiednim organom. Claire po jakimś czasie rozstała się z Danielem. Później podjęła się wolontariatu w organizacji ochrony środowiska, gdzie następnie zaoferowano jej płatną posadę. Jednak polegała ona na wykonywaniu pracy głównie przed komputerem, zatem skończyły się wszelkie wyjazdy. I wtedy Claire uświadomiła sobie, że potrzebuje przerwy. Każdy dzień jest dla niej harówką, wykonuje kolejno po sobie następujące zadania. Większość znajomych ułożyła sobie życie, zakładając rodziny, budując domy, biorąc kredyty, rodząc dzieci. A ona skupiała się wyłącznie na pracy. Postanawia zatem zapisać się na warsztaty dotyczące sztuki przetrwania. Po nich decyduje się na udział w projekcie, zakładającym roczną egzystencję w australijskim buszu. Wraz z kilkoma innymi uczestnikami przedsięwzięcia bierze udział w zajęciach prowadzonych przez instruktorów na miejscu, które trwają pierwsze sześć miesięcy. Nabywają wiedzę dotyczącą budowy schronienia, rozpalania ognia za pomocą świdra ręcznego, czerpania wody z różnych źródeł, rozpoznawania śladów zwierząt i odgłosów ptaków, polowania, konstruowania pułapek, a także lepienia naczyń z gliny. Program zakładał stopniowe ograniczanie używania przedmiotów ze świata zewnętrznego, musieli nauczyć się korzystać z tego, co oferuje im las, natura. Obowiązywały ich również zasady, np. zakaz spożywania alkoholu, poza obozem mogli spędzić jedynie trzydzieści dni i przyjmować gości również przez trzydzieści dni. Kolejne sześć miesięcy byli skazani tylko i wyłącznie na siebie.
    Jak Claire sobie radziła na zajęciach ? Co sprawiało jej najwięcej trudności ? Czym okazała się dla niej ta wyprawa ? Czy była tylko świetną przygodą, a może przede wszystkim podróżą w głąb siebie ?

    W trakcie czytania książki przez cały czas wyobrażałam sobie siebie pośrodku ogromnego, tajemniczego i nieprzewidywalnego lasu. Zastanawiałam się, czy poradziłabym sobie w takich warunkach, czy miałabym odwagę spać w ciemnym lesie, w szałasie, do którego w każdej chwili może wpełznąć wąż; czy wytrzymałabym ukąszenia komarów ( chyba nie ) i ugryzienia mrówek i innych insektów; czy podjęłabym się zjedzenia owadów; czy umiałabym zabić jakiekolwiek zwierzę, które miałoby stać się moim posiłkiem; czy poradziłabym sobie z doskwierającą tam samotnością ? Mogłabym wymieniać tak bez końca. Pewnie gdybym musiała, to wytrzymałabym. Ale z własnej nieprzymuszonej woli na dzień dzisiejszy nie podjęłabym się takiego zadania. Z drugiej strony „nigdy nie mów nigdy”.

    Jestem pod ogromnym wrażeniem książki, jej treści, ale także samej autorki. Sama nawet stwierdziła, że ta wyprawa była istnym szaleństwem. Oczywiście nabyła wiele przeróżnych umiejętności, które były niezbędne do przetrwania w buszu o każdej porze roku. Na pewno doznała wielu niesamowitych wrażeń z obcowania z przyrodą, naturą. Zaprzyjaźniła się z ptakami, potrafiła je rozróżnić i rozpoznać po wydawanych dźwiękach. Gawędziła z drzewami i innymi roślinami. Miała swoje ulubione miejsce, gdzie przesiadywała prowadząc długie rozmowy z eukaliptusami. Ta wyprawa odmieniła jej życie, pokazała, że można przeżyć bez środków masowego przekazu, bez restauracyjnych posiłków, bez pracy i pieniędzy. Przede wszystkim to była podróż w głąb siebie, walka z własnymi słabościami, bólem fizycznym ( odciski, ugryzienia i pęcherze ), strachem, a także tęsknotą za bliskimi i samotnością.
    Książka bardzo mi przypadła do gustu. Skłania nas do refleksji, uświadamia nam, że życie jest jednym wielkim wyzwaniem, że czasami warto odciąć się od otaczającej nas rzeczywistości i zrealizować nasze nawet najbardziej skrajne i nierealne marzenia. Może warto podjąć ryzyko i wziąć udział w szkole przetrwania albo pobyć sam na sam z naturą, korzystając tylko i wyłącznie z jej dobrodziejstw, ażeby przekonać się kim jesteśmy i ile jesteśmy w stanie udźwignąć.

    Reasumując, książka jest po prostu rewelacyjna. Dodatkowym jej atutem są piękne zdjęcia, które pokazują życie codzienne uczestników projektu w australijskim buszu. Z przyjemnością będę do niej wracać, bowiem zawiera głęboką i przejmującą treść.

    http://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Cię zainteresować…